Sokolenie 3.01.2012 11:30-13.00
Nie miała baba kłopotu,dopóki nie umówiła się z Aronem

Masz u mnie dług!!!
To nie przypadek,że z Mańką schodzimy się jednocześnie,myślę,że to już głębszy związek... Na powitanie miś i prawie w tym samym momencie Maniuś widzi lecącą Sawę,która znika za WCF.
Chwilkę czekamy na Arona,domyślając się,że obserwuje nas zza krzaków

prawdziwy paparazzi!
Idziemy na obchód patyka,znajdujemy Warsa od strony Al.Jerozolimskich,siedzi sobie ptaszyna przy okienku z nawiewem,czyści dokładnie upierzenie,pozbywając się zbędnego.Jedno takie przykleiło się do dzioba i z poważnego sokoła ,zrobił się dziwoląg z piórkiem

Luneta na posterunku,nieliczni przechodnie zerkają z zaciekawieniem m.in. Włosi,Holendrzy,lokalsi-czyli nasi. Bez entuzjazmu za to, Japonki, ale to mnie z kolei nie dziwi

Wars ze spokojem przyjmował nasze zainteresowanie,jak również zamieszanie przy przygotowaniach do niedzielnej "W.O.Ś.P."Na nim,mało co robi wrażenie,no poza Sawą oczywiście!O 13,zgrabiałymi paluszkami machamy Aronowi,mówiąc do zobaczenia i zmykamy do domu.