"SOKÓŁ"

STOWARZYSZENIE NA RZECZ DZIKICH ZWIERZĄT

Who's online

Zarejestruj się i / lub zaloguj, aby przeglądać całe FORUM...

General PTAKI POLSKI

  • HasiaW
  • HasiaW's Avatar
  • xxx
More
15 Feb 2012 23:57 - 16 Feb 2012 00:31 #11 by HasiaW
HasiaW replied the topic: PTAKI POLSKI
Ha! Terka, to teraz rozumiem ... Nie widziałam tej strony i tego tematu w ogóle. Oczywiście, że się włączę ... :)

Na początek - KRZYŻÓWKI. Najbliżej nas żyjące, wciąż z nami przebywające, cieszące nasze oczy swoim żółciutkim i ślicznym przychówkiem. Kaczki i kaczory ... Zwykłe, a jakże kolorowe i sympatyczne.
Tej mroźnej zimy 2012 było im przeraźliwie ciężko. Na niewielkim fragmencie niezamarzniętego stawu na Kępie Potockiej w Warszawie (ta część należy do Dzielnicy Bielany), przebywało prawie 2000 krzyżówek.

Część stada


W dniach, kiedy temperatura w dzień wynosiła -14 do -16 stopni, woziłyśmy z koleżanką karmę dla ptaków. Ale widać było, że ani my, ani mieszkańcy nie damy rady wykarmić tej wielkiej zbieraniny ptactwa. Były w tym stadzie również łyski, i mewy wszelakie, kawki i gawrony też poszukiwały pożywienia. Jednego dnia stado krzyżówek przestało reagować na nas. To był straszny moment. Wyglądało na to, że ptaki są zmarznięte, bez energii, nawet nie mają siły wstać, poderwać się, zawalczyć o pokarm.
Napisałam dramatyczny list-e-mail do Azylu w warszawskim ZOO, do Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków (STOP), do Wydziału Ochrony Środowiska Dzielnicy Żoliborz (a potem - na Bielany). Azyl poinformował, że przyjmą pod swoje skrzydła wszystkie zamarzające lub przymarznięte do lodu kaczki, jeśli zorganizujemy ich wyłapanie i dostarczymy. Ręce nam opadły ... Jak mamy te kaczki połapać?!!! Nie mogę ludzi w Azylu krytykować - starali się znaleźć rozwiązanie, jakie leży w ich kompetencjach. I wspierali mnie słownie ...
Zaraz potem, dostałam ciepły list z Bielan, że nie należy się martwić, bo WOŚ ma zawarty kontrakt z firmą, która regularnie dokarmia dzikie ptactwo w tej dzielnicy (to jest zadanie tego Wydziału, na które są przeznaczone pieniądze w ich budżecie). Chwała im za to! :)
Miałam jednak wątpliwości. Mieszkańcy, których przepytywałam o dokarmienie krzyżówek, odpowiadali, że nigdy nikogo takiego nie widzieli. Natomiast, muszę stwierdzić, że każdy przynosił furę jedzenia.


Jeden pan, to nawet wbrew przepisom, zatrzymał samochód na poboczu ulicy na światłach awaryjnych, wyskoczył z torbą karmy i zaczął wyrzucać szybko jedzenie na ziemię. Kaczki były uszczęśliwione. A on błyskawicznie rzucił do mnie: "Nigdy nikogo z jakiejkolwiek firmy tu nie widziałem. A przywożę tym ptakom jedzenie codziennie". Wspaniali ludzie, o wielkich sercach ...
Być może i z tej firmy jednak przyjeżdżano, może niezbyt regularnie. Ktoś nawet powiedział, że gdyby nie było dokarmiania, to ptactwo odleciałoby stąd nad Wisłę, pod kolektor Młociński, gdzie woda nie zamarza, a odpadki stanowią źródło pożywienia dla wszystkich ptaków tam przebywających.
Napisałam jeszcze jeden list do WOŚ na Bielanach z prośbą o słomę na lód, żeby kaczki nie musiały siedzieć tylko na takim zimnym.
Następnego dnia słoma już była w czterech miejscach rozrzucona.


Powoli robiło się coraz cieplej i liczba krzyżówek malała. Wracały pewnie do "swoich" miejsc w innych parkach warszawskich ...
Razem z koleżanką, na zmianę, byłyśmy na Kępie Potockiej codziennie. Robiłyśmy obchód i dokarmiałyśmy przywożonymi płatkami owsianymi, ziarnem słonecznika, trochę - pieczywem, karmą dla dzikich ptaków. Wśród krzyżówek, poza wymienionymi przeze mnie wcześniej gatunkami, była tez para takich dziwnych kaczuszek, które na Kępie Potockiej mieszkają od lat. Na zdjęciu jest samiczka ...


Naszym pupilkiem jest samiec karolinki, który co roku ma partnerkę krzyżówkę. Oczywiście, nie może być kaczuszek z takiego związku, ale on się co roku kocha w kaczce. I czule za nią pływa, broni dostępu do niej samców krzyżówek, podaje jej jedzonko i jest szczęśliwy.
Uwielbia nasiona słonecznika ...


Na Kępie byłam wczoraj. Panowała atmosfera spokoju i najedzenia. Kaczki nawet patrzeć nie chciały na rozsypywane ziarno. Łyski - tak, a krzyżówki - pfe! To by mogło znaczyć, że dostały dość od samego rana. Dobrze! O to chodziło.
Dzisiaj znowu zaczęłam się zamartwiać. Spadł śnieg, śnieżyca ... Jak sobie radzą?!!! Ale koleżanka mnie pociesza. Przeżyły mrozy, dadzą radę i teraz ... Z pomocą zwykłych dobrych ludzi i Urzędu.

W finale tej historii muszę napisać, że znalazłam 6 kaczek zamrożonych i częściowo zjedzonych przez ptaki krukowate (też głodne, przecież). Smutne! Ale na te ok. 2000 - tylko 6. Cieszmy się. Będą kaczątka wiosną. Będzie wiosna!

000

This message has attachments images.
Please log in or register to see it.

Last Edit: 16 Feb 2012 00:31 by HasiaW.
The following user(s) said Thank You: potwornicka, jur, Terka, taren, adadżna, aalina, marsz, evva, Lili, anna49, xavi, mim, kleks

Please Log in or Create an account to join the conversation.

  • potwornicka
  • potwornicka's Avatar Topic Author
  • Falco peregrinus oczywiście ;)
More
17 Feb 2012 08:54 #12 by potwornicka
potwornicka replied the topic: PTAKI POLSKI
Moją zimową jadłodalnię odwiedził ostatnio dziwny gość. Dość mocno sypało i pomyślałam nawet, że dziś to amatorów na słonecznik nie będzie, nagle patrzę a tu siedzi jakaś czarna kulka, przyglądam się, szpak? O tej porze roku? :blink: Podchodzę bliżej, skradając się niczym tajemniczy don pedro ale na piórkach kropek brak a dziób? Dziób jest intensywnie pomarańczowy jak spławiki na ryby mojego męża! Podzióbał, podzióbał i poleciał, potem już na stołówkę przybyły sikorki bogatki, modraszki, dzwońce w silnej grupie zresztą jak zwykle ;) i sójka.
Pogrzebałam trochę w internecie by odnaleźć personalia gościa i wychodzi mi na to, że był to kos :) hm.. skusił się na słonecznik a wszędzie piszą, że on tylko jabłuszka i gruszeczki wcina ;)
A tu krótki opis, jakby ktoś jeszcze go jeszcze nie znał tak jak ja :blush:

Kos (Turdus merula)- należy do rodziny drozdów, żyje zazwyczaj samotnie, nie tworzy stad, co jest jedną z cech odróżniających go od szpaka, kolejną cechą odróżniającą go od szpaka, z którym jest czesto mylony jest aktywny lot przerywany krótkimi fazami ślizgu, szpak natomiast leci szybko i jednostajnie. Gniazda ptak ten zakłada od marca do sierpnia. Umieszcza je z reguły niewysoko w kolczastych krzewach, żywopłotach, czasem na budynkach lub w skrzyniach balkonowych. Są one bardzo łatwe do identyfikacji. Tak jak wszystkie drozdy kos stosuje tzw. wylepę, czyli wnętrze gniazda wymacza warstwą ziemi i kompostu, zazwyczaj koloru czarnego, wylepę dodatkowo wykłada źdźbłami traw.Samica składa 3-5 jaj w jednym lęgu. Młodymi przez około 14 dni opiekują się oboje rodzice. Kos jest w stanie wychować aż do pięciu lęgów w ciągu roku.Naturalnym biotopem tych ptaków są lasy i zadrzewienia
Kos to jeden z najznamienitszych ptasich śpiewaków Europy.
W Polsce, jak większość gatunków, kos podlega ścisłej ochronie. Zimujące u nas kosy dokarmiamy przy karmniku jabłkami i gruszkami, ewentualnie owocami mrożonej lub suszonej jarzębiny czy aronii.

[size=4Fotki kosa FalcoFanów bardzo mile widziane ;)][/size]
A tak śpiewa..



"Jeśli coś kochasz, uczyń to wolnym, jeśli wróci, jest twoje, jeśli nie, nigdy nie było.."

This message has an attachment image.
Please log in or register to see it.

The following user(s) said Thank You: biolog, dziuniek, jur, Terka, taren, HasiaW, aalina, marsz, oko, evva, Lili, anna49, xavi, mim, kleks

Please Log in or Create an account to join the conversation.

  • marsz
  • marsz's Avatar
  • przyroda,
More
17 Feb 2012 10:54 - 17 Feb 2012 11:45 #13 by marsz
marsz replied the topic: PTAKI POLSKI
Zima, mróz, na jabłuszkach trudno przeżyć… dobrze, że jest taka przyzwoita stołówka…trzeba adres zapamiętać! … Tak sobie pewnie myślał pan kos, który odwiedził "jadłodajnię u Potwornickiej " Bo to był pan, pani kosowa wygląda tak

foto.recenzja.pl/Forum-profile-mode-viewprofile-u-15475.html
na jej piersi wyraźniej widać cętki - wspólną cechę upierzenia drozdowatych.


Nad Tanwią, na skraju lasu, było wiele gniazd kosów. Rano i wieczorem najlepiej było słychać ich głosy. Kosy potrafią naśladować rozmaite zasłyszane dźwięki i "dodawać" je do swojego repertuaru, nie wiem gdzie kosy z nad Tanwi miały okazję do przysłuchiwania się lekcjom angielskiego, ale w ich wołaniach wyraźnie było słychać riiipid… riipid…
Lubiłam je obserwować w okresie kiedy karmiły pisklęta. Na początku zbierały delikatne gąsieniczki , małe dżdżownice, nabierały ich "pełen dziób" i z takimi bujnymi "wąsami" odlatywały do gniazda. Kiedy pisklęta podrosły kosy preferowały jako pokarm pędraki. Szukały ich pod sosnami, gdzie łatwo się było do nich dostać, i w ogrodzie na grządkach. W czasie tych łowów ptak biegł kilka kroczków, potem przystawał i bacznie nadsłuchiwał, znowu kilka kroczków.. słuchanie… lokalizacja , szybki bieg, kopanie dziobem i odlot z wielką białą kluchą..
Na ziemi, w warstwie opadłych igieł zostawał mały dołek. Zanim poznałam pochodzenie tych pojawiających się co dzień nowych dołków bardzo się im dziwiłam :huh:

This message has an attachment image.
Please log in or register to see it.

Last Edit: 17 Feb 2012 11:45 by marsz.
The following user(s) said Thank You: dziuniek, Ika, potwornicka, Terka, taren, wanda59, HasiaW, Magdalena, aalina, oko, evva, Lili, anna49, xavi, mim

Please Log in or Create an account to join the conversation.

  • HasiaW
  • HasiaW's Avatar
  • xxx
More
17 Feb 2012 20:54 - 17 Feb 2012 21:36 #14 by HasiaW
HasiaW replied the topic: PTAKI POLSKI
Kwiczoł (Turdus pilaris) – niewielki ptak wędrowny z rodziny drozdowatych, wielkości kosa, zamieszkujący północną i środkowo-wschodnią Europę. Zimuje w południowej i zachodniej Europie, Azji Mniejszej i Indiach. W Polsce obecnie lęgowy w całym kraju i miejscami dość liczny. Podczas zimowych przelotów bywa bardzo liczny, co roku też pewna część osobników zimuje.Towarzyski i hałaśliwy.
Charakterystyczne, trójbarwne upierzenie: szara głowa i kark, brązowy grzbiet i wierzch skrzydeł oraz czarnobrunatny ogon. W locie widoczny biały spód skrzydeł, wyraźnie odcinający się od szarego kupra i ciemnego ogona. Pierś żółtawa lub pomarańczowa, brzuch biały. Na piersi i bokach gęste czarne kreskowanie, plamy mają kształt grotów. Dziób u samców w szacie godowej żółty.
Głos to charakterystyczne, skrzeczące "czak czak czak" (od tego kwiczącego głosu pochodzi polska nazwa ptaka).
Odżywia się drobnymi bezkręgowcami wyszukiwanymi w ziemi, a także nasionami i owocami. Na ziemi żeruje w charakterystycznej dla drozdów pozie - z opuszczonymi skrzydłami i uniesionym ogonem. Jesienią i zimą zjada głównie jagody i owoce, np. jałowca, głogu oraz jarzębinę, jabłka.
Nie jest zagrożony wg danych IUCN (status LC – least concern). W Polsce jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. (Opis pochodzi z Wikipedii).

Mojego kwiczoła nazwałam Turduś. Od początku roku 2012 Turduś, wraz z kilkoma innymi kwiczołami, przebywał na warszawskim Ursynowie, odzywając się charakterystycznie w czasie przelotu z jednej jarzębiny na drugą. Czasami przysiadał na gołym o tej porze roku, bezlistnym, orzechu włoskim, zaglądającym do mojej sypialni. O nie, Turduś taktownie do sypialni nie zaglądał, ale ja mogłam sobie przez szybę na niego popatrzeć.

Turduś widziany zza szyby.

Pewnego styczniowego poranka przyleciało na Ursynów ogromne stado kwiczołów. Naliczyłam ich ponad 120. Turduś z przerażeniem patrzył, jak obsiadają jarzębiny, jarząby i krzewy z owocami. Szczęśliwe ptaki pożywiały się w błyskawicznym tempie, a czerwone kuleczki znikały w ich dziobkach.

Nalot kwiczołów.

Obserwował to Turduś, obserwowałam i ja. Codziennie robiłam obchód osiedlowych krzewów i robiłam zdjęcia. Ptaki żerowały dość nieracjonalnie - mnóstwo owoców lądowało na ziemi. Ziemia, wolna w tym czasie od śniegu, obsypana była owocami a ptaki nadal żerowały na szczytach. Kiedy nadeszły mrozy (pod koniec stycznia), przyleciało długo przeze mnie oczekiwane, jeszcze większe stado jemiołuszek. Te piękne ptaszki były na osiedlu jedynie 2 dni i ... dopełniły dzieła spustoszenia spiżarni Turdusia i jego rodzinki.

Turduś dostrzegł i zdobył ostatnią kuleczkę.

Jarząb mączny, rosnący przed moim oknem balkonowym został całkowicie ogołocony z owoców. Turduś, który ma charakterek nie lada i tak łatwo się nie poddaje, raczej się rozzłościł niż zmarkotniał ...

Zły Turduś patrzy w stronę mojego okna, jakby to mnie oskarżał o przylot stada ptasich żarłoków ...

Pamiętacie z pewnością, że od momentu pojawienia się mrozów, w czasie długo trwającego wyżu, zarówno w Warszawie, jak i w wielu miejscach w Polsce, świeciło dużo słońca. Turduś, który na razie nie zamierzał się za bardzo martwić o przyszłość, rozanielony popołudniowym słońcem, przysnął na gałązce.

Turduś drzemie w ciepłym słoneczku.

Ale nadeszły ciężkie czasy. Temperatura w nocy przekraczała -20 stopni, w dzień było strasznie mroźno. Dopóki nie było śniegu, Turduś radził sobie nieźle. Przede wszystkim buszował w ogródkach, pod liśćmi zawsze coś można było znaleźć. A pod jarzębinami i w krzewach ogników znajdował sporo smakowitych kuleczek. Turduś siadał sobie czasami na drzewku i korzystał ze słońca. Słychać było wtedy nie jego "kwik, kwik, kwik" tylko słodkie, przemiłe kwilenie, wyrażające zadowolenie. Ale był ciągle czujny. Musiałam robić zdjęcia z dużej odległości, żeby go nie straszyć i nie płoszyć.

Turduś na gałęzi ...

Od kilku dni pada. Śnieg pokrył wszystko i wciąż pada. Zrobiło się cieplej, ale z żywnością - krucho! Nie ma szans na znalezienie czegokolwiek pod taką grubą warstwą ciężkiego śniegu.
Turduś, który do tej pory omijał mój balkon i tylko spoglądał na wystawione na nim jabłka, teraz postanowił skorzystać z tak bogato wyposażonej stołówki. Pokonując niechęć do tych wielkich i grubych gołębi, które wszędzie się panoszą, zrobił pierwsze rozpoznanie. Hmmm, to jabłuszko - owszem, owszem ...

Odważny Turduś.

Pierwszy raz był najtrudniejszy. A kiedy zobaczyłam, że mój piękny kwiczołek z apetytem pałaszuje jabłka, pognałam do Biedronki i kupiłam największe, jakie mogłam zdobyć. Nadziane na końcówki dużej drabinki do pnących roślin w ogrodzie, są wygodne i Turduś może jeść albo to z lewej, albo to z prawej, do wyboru do koloru!

Turduś i jego jabłka

Ja za szybą, a on - już coraz mniej płochliwy. Od czasu do czasu patrzy pytająco. Chyba nie zamierzasz w tej chwili wychodzić na balkon? Ja teraz jem!

Pytające spojrzenie ...

Mam więc nadzieję, że Turduś przetrzyma tę zimę. Już chyba gorzej nie będzie. Jabłek jest dość. Stołówka działa. Dzisiaj do karmnika - z drugiej strony balkonu, poza ok. 15 sikorami, 6 wróbelkami, 4 dzwońcami i kilkoma mazurkami, przyleciał grubodziób. Zdjęć mam niewiele, ale sie z Wami podzielę - następnym razem :silly:


Patrząc na Turdusia siedzącego tyłem do mnie, na balustradzie balkonu, obok jego ulubionego jabłka, chyba nie można mieć wątpliwości, że jest mu tutaj dobrze i czuje się bezpiecznie, prawda?

Dziękuję Ci kwiczołku za odwiedziny i zaufanie! :) Będziesz tu miał swoje jabłuszka, a także gruszeczki, tak długo, jak zechcesz...

000

This message has attachments images.
Please log in or register to see it.

Last Edit: 17 Feb 2012 21:36 by HasiaW.
The following user(s) said Thank You: Mańka, dziuniek, Ika, potwornicka, jur, Terka, taren, wanda59, adadżna, Magdalena, aalina, marsz, oko, evva, Lili and 4 other people also said thanks.

Please Log in or Create an account to join the conversation.

  • Magdalena
  • Magdalena's Avatar
More
17 Feb 2012 22:44 #15 by Magdalena
Magdalena replied the topic: PTAKI POLSKI
Z opóźnieniem, ale dopiero dziś tu weszłam. Błąd, Terka. Ptakiem, który cały rok jest w Polsce obecny i który chodzi głową w dół jest kowalik. Dosyć częsty w niektórych regionach, ale pod ochroną.

Please Log in or Create an account to join the conversation.

Moderators: dziuniek