Dzisiaj przeczytałam tę smutną wiadomość 😭 Człowiek niby wie jak to jest z młodymi, statystyki są bezwzględne, ale i tak zawsze jest przykro. Taka wyjątkowo piękna samiczka, szkoda, wielka, szkoda... 😭
Mnie intryguje nie tyle śmiertelność młodych (oczywista) ale czas gdy nie dają rady. Wydaje się, że teraz jest pełno jedzenie, ofiary też mają swoje ciapowate potomstwo, wiec młodym drapieżnikom powinno być teraz stosunkowo łatwo. No i brak pomocy rodziców. Młode giną pod okiem rodziców ... obojga rodziców.
Przy młodych sokołach to chyba tak jak ze świeżo upieczonymi motocyklistami. Jest szybkość jest brawura, ale doświadczenia i umiejętności czasami brakuje. Pod PKiN często widziałem, jak młode przesadzały z prędkościami i miały problem z hamowaniem do lądowania, zwłaszcza na początku ich latania, to samo z wyrabianiem się na zakrętach ;p
W tym sezonie była też śmierć (chyba samiczki) z łapami umorusanymi w węglu i z węglem w dziobie, a teraz Lublin. Rozumiem trudy zimy, ale taka śmierć tuż przy rodzicach w środku lata ... ciągle jest niezrozumiała dla mnie. (Pamiętam zarówno Śmigłego i jego szybę, jak i dorosłego Bolko.) Dzięki Gawi:). Na główkę uwielbiała latać Amon... zwykle wyskakiwała hakiem... ehhh
Jeżeli wykluczymy choroby, to brak wprawy w lataniu, uderzenie w ścianę, szybę w gonitwach, w pogoni za łupem - skręcenie karku. lub inne kontuzje, Dorosłym też się to przytrafia