Samica, niebieska obrączka, nasza. Bardzo pewnie czuję się przy gnieździe, tak jak by znała Dzielny ten Czart, tyle ostatnio przeszedł ale dalej dzielnie broni gniazda
Jeśli Wrotka przyleciała do Lublina z Włocławka, to dlaczego np. nie mogłaby tego zrobić inna? I nie mówię że tak jest, to byłby niezły zbieg okoliczności. Ale jeśli miałbym wybierać siostra/córka Wrotki to prędzej już bym stawiał na siostrę. Nie mówię, a nawet wątpię, żeby tak było
chyba mnie źle zrozumieliście, ja nie twierdzę że tak jest, po prostu większe prawdopodobieństwo dałbym na samicę z Włocławka niż z Lublina gdybym miał wybierać, to w końcu samice mają zwyczaj dalej wędrować
Kilka minut później na daszku był chyba jednak CZART, wabiący. Czart zza budki wyszedł i wskoczył na daszek. https://youtu.be/oAXxO-3Sv0Y?si=b8cFlZkG0BkBv-k1
Zwykle nie jestem za zabieraniem piskląt z gniazda, ale zwykle są też o wiele mocniejsze argumenty, żeby niczego nie dotykać. Tutaj prawie ich niema. Czart musiałby polować sam, a już z racji bycia samcem interesują go głównie mniejsze ofiary. Polowania zwłaszcza w kiepska pogodę mogloby trwać godzinami a dla takich maluchow w takiej temperaturze byłoby spore ryzyko wyziębienia (pisklęta przez 1,5 tyg mają problem z samodzielnym utrzymaniem temp) . Pozostawienie ich w gnieździe byłoby obarczone sporym ryzykiem niepowodzenia. Dobra decyzja.
To chyba chciałeś się odnieść do wpisu jednego z wydawałoby się doświadczonych FF który pisze na Facebooku, że decyzję o zabraniu podjęli ludzie rozżaleni emocjonalnie, którzy z resztą przebywają na tym forum.
Pewnie by przyjął ale to też byłoby ryzyko bo jak nie to znowu je zabierać i gdzieś przewozić. Pewniejsze jest danie ich do gniazda gdzie jest para w trakcie odchowu
Podsumowujac te ostatnie dramatyczne dni : Czart, który się wyklul i dorastał na naszych oczach, swój najważniejszy egzamin w życiu - zdał na 6 i to z duzym plusem 👍niech ci się wiedzie Sokole....
4 jaja sokołów zostały dziś (17.04) rano zabrane z gniazda na kominie PGE Elektrociepłowni Wrotków w Lublinie przez ornitologa. Powód to nieobecność samicy,
Ech. Co sezon to tragedie. A co do emocji i uczuć sokołów to pozwolę sobie przypomnieć Sawę i Warsa na PKiN po zgonie, wtedy ich jedynego pisklaka. Ich pochylone nad nim głowy i pożegnanie. A po podłożeniu nowego malucha ich radość. Czy ktoś jeszcze pamięta te sceny?
Tak, zostały zabrane do inkubatora, a następnie do sokolnika, który je odchowa. Po obrączkowaniu mają być wsiedlone do innego/innych gniazd tak żeby wróciły na wolność
"Ze względu brak samicy w gnieździe, jaja zostały zabrane do inkubatora. Młode po wykluciu i odchowaniu zostaną podłożone do gniazd innych par sokołów."
przywraca mi to wiarę w ludzi, że jeszcze są na szczęście ludzie wrażliwi. super. mamy nadzieję, że będą tutaj informacje na temat maluchów, które się wyklują w inkubatorze, o co prosimy.