Włączyłam w trakcie karmienia, nie wiem ile przed już trwało, ale u najmłodszego naliczyłam 4 wsady, ten drugi słabszy pokładał się na ziemię, ale było widać lekką piłeczkę więc coś też zjadł.
Liczę na powtórkę z zeszłego roku, gdzie najmniejszy też był spisany na straty, a okazało się, że był największym kozakiem 💪 To jest natura, nam się wydaje tak, a może być zupełnie inaczej.
No i wyniosła już resztki. Z tego co zdążyłam zauważyć (co chwilę miałam kręciołka) to tylko dwa ładnie jadły, a pozostałe dwa więcej leżały. Ten najmniejszy dosłownie raz coś dostał, a potem leżał. Dwa są jakby słabsze. Takie moje wrażenie z tego co widziałam.