No i niewątpliwie totalnie podekscytowana. Ale to jej zachowanie z bieganiem z jedzeniem po całej budce już jej się zdarzyło przecież. Taka z niej trochę emocjonalna panikara.
Ja to odebrałam jako nagły przypływ przyczajonej opiekuńczości. Zostawić go nie chce, a może głodny jeszcze, ciepło też mu musi być., a tyle już straciła, więc szaleje
Otóż to. Były obawy czy zaakceptują, ale to jak zaakceptowali, że w tak szybkim czasie i z jaką stanowczością to chyba przeszło moje najśmielsze oczekiwania 😃