Coś nie wypaliło w tym roku wsiedlenie w Dolinie. Wiek młodych z gniazda i z klatki się rozjechał. Biedne te maluchy. Nie dość, że sierotki, to jeszcze z bidula je przeganiają. Borek w tym roku nie chce być rodziną zastępczą.
Gawi mnie serce trochę boli i tak po ludzku jest mi przykro bo zaczęło się od adopcji w Trzebieży, późniejszy dramat widzieliśmy wszyscy i do końca np ja nie wiem co się stało, teraz coś w Dolinie ciężko idzie, jakieś ataki i przeganiania. W Skawinie też niejasna sytuacja z wsiedleniem. Tak na prawdę to ja laik jestem, może niepotrzebnie martwię się i wszystko będzie ok, ale jednak zaprzątają mi głowę te gniazda.
Nie ma co porównywać Trzebieży do Doliny. W Trzebieży były wcześniej skuteczne ataki puszczyka na młode. A w Dolinie w końcówce maja, były wyloty, mamy lipiec. Różnica wieku młodych (chyba) odegrała taką rolę. Nie każdy sokół jest Frankiem, co przyjmie każdego młodego, Popatrz na Astrę, na jajkach siedziała, a pisklaków nie chciała.
Przysypia bo zmęczony. Możliwe, że to ten który ostatni raz jadł w sobotę (Wczorajsze ostatki rano zjadł jeden, po jego odlocie przyleciała drugi i do wieczora siedział o pustym dziobie)..
Wsiedlenia w poprzednich latach były miesiąc wcześniej. W tym czasie w gnieździcie były jeszcze Borkowe dzieci (wszystkie albo część z nich), więc wszystkie pisklęta na podobnym etapie do zaopiekowania. Ten miesiąc różnicy zrobił swoje.