Późnym wieczorem, Afrodyta przyniosła na daszek kolację.
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.
Podczas posiłku, rozglądała się za ewentualną widownią. A że akurat byłam w okolicy, postanowiłam jej pomóc.
Bogatej dokumentacji oczywiście nie mam, ale spróbuję opisać co nastąpiło.
Na samej górze komina, na którym jest budka, siedziało spokojnie jedno młode (obstawiam Migawkę, bo jest dość duża)
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.
Na galerii powyżej rozrabiał inny osobnik. W pewnej chwili usłyszałam wrzask i zobaczyłam ganiatykę dwóch sokołów. Afrodyta siedziała cały czas na daszku, więc jeden z młodych gonił Gdynka. Właściwie nad moją głową, nastąpiło przekazanie posiłku ( skuteczne, bo niczym nie oberwałam 😅). Ptaki poleciały w różnych kierunkach. Kiedy już zbierałam się do domu, na galerii sąsiedniego komina, przysiadł sokół, a następny pozwolił mi nagrać chwilę przelotu.
Na odchodne widoczne były trzy ptaki. Afrodyta na daszku, ktoś na sąsiednim kominie i jeszcze jedno cały czas na górze.