Potem przez kilka godzin sokoły nie pojawiały się na podglądzie (choć około 11:30 jakaś parka przemknęła po wrotkowskim niebie).
Za to po południu rezydenci się uaktywnili.
Oto ich wizyty:
13:26 – 13:32 Wanda
w ciszy przypłynęła na poręcz, przeszła na koniec barierki, dość żywo patrzyła na komin, zaraz zawróciła na próg i do budki. Tutaj spędziła minutę, potem do odlotu siedziała na progu, a wiatr rozwiewał jej pióra. Próbowała je trochę czesać, ale dała sobie spokój.
15:45 – 15:48 Wanda
przybyła z ciokaniem na brzeg barierki pod kamerą. Około minutę gadała w pochyleniu i zerkała do góry (pewnie Czajnik wrócił z krótkiej wycieczki). Potem wskoczyła do środka, postała w dołku. Odleciała z progu.
O 15:49 Czajnik przyleciał z ćwierkaniem. Odzywał się głośno, żywo spoglądał na komin i przyległości, a za jego plecami był widoczny przelot. Po minucie śmignął za komin, tam gdzie znikł ten, kto leciał (pewnie Wanda).
16:26 – 16:27
najpierw Czajnik przybył pod okno na krótko – poćwierkał, zerknął do budki i już go nie było. Potem w to samo miejsce przyleciała Wanda. Wskoczyła na próg, popatrzyła i też zaraz umknęła.
film