O 17:34 wróciła na koniec barierki: rozłożyła skrzydła, patrzyła w dół i skrzeczała.
Za dwie minuty na dachu wylądowała Volta. Gerda nadal siedziała na rogu, czasem spoglądając, co porabia siostra. A siostra brykała po całym dachu, łapała suchary, podskubywała je.
Za jakiś czas zeskoczyła na kratę i zaczepiała siostrę skubiąc ją po szponach i po skrzydłach.
O 17:50 obie wskoczyły na kilka chwil do budki.
Gerda jednak wciąż nawoływała informując rodziców, że właśnie tutaj jest ich córeczka 🙃
Potem przeszła za budkę i stąd o 17:56 odleciała. Volta niedługo potem poszła w jej ślady.
O 20:14 Gerda przyleciała ponownie. Za kilka minut dołączyła Volta. Też jej się spodobała miejscówka siostry i zmusiła ją, żeby się trochę posunęła.
Siedziały tak siostrzyczki jakiś czas, w końcu o 20:25 Volta odleciała. Gerda obserwowała przeloty i też zaraz pomknęła. Potem widoczne były co najmniej trzy sokole sylwetki uganiające się za sobą.;48
Po tych lotach Gerda jeszcze trzy razy przylatywała pod budkę i za jakiś czas sfruwała w dół. O 20:48 odleciała na dobre.