Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Sokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026

MantaSokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026
2026-05-03 21:53 · 2026-05-03 23:08
#322399 przez Manta

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

przyroda, ludzie
Więcej
  • Posty 2598
  • Otrzymane podziękowania 41292
Wanda zakończyła poprzednie karmienie, ale za kilka minut, o 12:27 przyniosła następny posiłek, bo widziała, że dziecko nic nie zjadło. Cudowna mama!
Maluchy zdążyły już się poprzemieszczać i nie wiem na pewno, czy ten głodny był głównym odbiorcą. Ale na pewno dostał co należy.
Jedno z dzieci miało pecha, bo chyba trzy razy dostawało kęsy, których nie dawało rady połknąć. Między innymi łapkę - dziś też dwoje dostało łapki i męczyły się z nimi.
Wanda zakończyła karmienie o 12:35, poleciała, zaraz wróciła i czyściła dziób o poręcz.

 

Około 14:20 Wanda sięgnęła po resztkę z poprzednich karmień i jeszcze podała dzieciom małą przekąskę (w razie jakby przypadkiem były głodne 😉)
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.
#322400 przez Bożka

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Więcej
  • Posty 929
  • Otrzymane podziękowania 16985
O 14.25 Wanda wyszła z budki na barierkę, stała, rozglądała się, przy okazji obserwowała jakiegoś natrętnego owada, latającego jej nad głową. Dzieci w tym czasie spokojnie sobie spały.
Minutę później samiczka odleciała; wróciła o 14.34 na poręcz, czyściła pióra i łapy. Po dziesięciu minutach weszła do budki.

Chyba znów zaczęł się martwić, czy dzieci nie są już głodne, bo potem zaczęła z budki wylatywać trzy razy i za każdym wracała z niczym:
* o 14.48 - wróciła dopiero o 15.26;
* o 15.27 - wróciła po 2 minutach;
* o 15.32 - wróciła o 15.51.

W tej samej minucie znów odleciała, ale tym razem, po 5 minutach, wróciła z małym łupem w szponach. Zaczęła go piórować jeszcze na poręczy, ale za chwilę weszła do budki i zaczęła karmić. Dzieci były chętne, ptaszek został dość szybko rozdysponowany. O 16.12 mama karmienie zakończyła, wyszła z budki, przeniosła się na poręcz i obserwowała okolicę. Może szukała Czajnika, bo gdzieś zapodział się sokoli tato  .  
  • "Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
#322402 przez Bożka

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Więcej
  • Posty 929
  • Otrzymane podziękowania 16985
Czajnik na szczęście się znalazł; o 16.16 przyleciał na koniec belki przynosząc w szponach niewielki łup. Wanda natychmiast podbiegła do niego po barierce, ptaszka przejęła, a samczyk szybciutko się oddalił.

Po dłuższej chwili i Wanda odleciała zabierając ze sobą łup. Chyba tylko okrążyła komin, bo po minucie była już z powrotem. Ptaszka rozdzieliła między maluchy równie szybko, jak poprzedniego. O 16.37 wyszła na próg, a potem z końca barierki rozglądała się wokół. 

Zajrzałam znów na podgląd po ponad dwóch godzinach - dzieci ponownie zgłodniały i zaczynały już domagać się kolacji. I znów troskliwa mama zaczęła ją organizować - wylatywała, ale wracała na pusto:
* o 19.21 - wróciła po 2 minutach na poręcz przed wejście;
* o 19.23 - wróciła po 4 minutach;
* o 19.31 - wróciła po minucie, obserwowała, przeciągała się.
 Potem weszła do budki, ale tylko na chwilę, bo już o 19.42 z niej wyszła i odleciała.
  • "Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
#322403 przez Bożka

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Więcej
  • Posty 929
  • Otrzymane podziękowania 16985
Wanda wróciła po sześciu minutach, o 19.48, przynosząc wreszcie duży łup na kolację. Wyglądał na napoczęty już wcześniej, więc mógł pochodzić ze spiżarni (tylko dlaczego dopiero teraz go przyniosła do budki?). Możliwe też, że w międzyczasie łup przygotował Czajnik i nieco go napoczął  . Ważne, że mama miała co dzieciom na kolację podać - od razu zaczęła karmić, bo maluchy coraz głośniej wrzeszczały. 
Karmienie trwało do 20.11 - wtedy jeszcze ostatnie kęsy dawało się co niektórym wcisnąć. Resztę łupu Wanda zaraz z budki wyniosła (nie zjadła sama, zostawiła dzieciom na ściadanie, cudowna mama ), a najedzone maluchy od razu zasnęły. 

Po dwóch minutach samiczka wróciła na poręcz; stała tam do 20.22, wtedy to przeskoczyła na próg. Stała, skubała piórke, rozciągała skrzydła, potem zasnęła z głową na karku.
Po ponad dwóch godzinach, o 22.27 przeniosła się do budki i teraz zmęczona śpi blisko dzieci.
  • "Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
Moderatorzy: dziuniekCiuciek
Czas generowania strony: 0.361 s.
Zasilane przez Forum Kunena