Jakiś ten nasz Czajnik nie najedzony. Wczoraj jak byliśmy to akurat jadł. Dzisiaj jak przyjechałem to żadnego sokoła nie było, ani dorosłych ani młodych. Po jakimś czasie przyleciała z krzykiem Wrotka, siadła na słoneczku z rozłożonym skrzydłami i zaraz za nią też z krzykiem przyleciał Czajnik. I co zrobił? Odrazu zasiadł do spiżarni i zaczął jeść 😆