Czyli Franek dla Ziuty to dziadek, a dla Czajnika pradziadek. Natomiast Czarnooka dla niej to mama a dla Czajnika to babcia od strony ojca. Lubię te powiązania, ale nie mam do tego pamięci także dzięki za grafikę :)
Zagięła parol na Czajnika .Wrotka się zmieniła po pierwszym zatruciu i straceniu pisklaków \nigdy nie zapomnę jak słaba czołgała sie do pisklaka żeby mu pomóc Wrotka to niesamowita samica Pisklaki zawsze były na pierwszym miejscu ich dobro poświęcała się dla nich ,Żal Wrotki Łupka Czarta.Cieszmy się że byliśmy świadkami tak wspaniałych sokolich natur.
Może to efekt wielu fanów i licznych relacji, historii, opowieści- to że akurat tamta historia stała się mi wyjątkowa i bliska. Będę tu czasem zaglądać z nadzieją na info o jajkach, Wrotce (chociaż dziś chyba wolę się z nią pożegnać i ją opłakać), może kiedyś Chmielowej ale dla mnie to już nie będzie to samo. Wrotka to był przedstawiciel gatunku który wyzwalał we mnie największe emocje, dzięki niej uczyłam się na czym polega życie sokoła i chyba już żaden z nich nie wzbudzi we mnie takiego podziwu. Może za jakiś czas spojrzę na nią innym okiem, może będę śledzić inne gniazdo albo wcale (tak jak po śmierci mojej kotki chorej na nowotwór już nie zdecydowałam się na innego kota). Czas pokaże...
Być może za bardzo ją uczłowieczyłam, może to mój błąd bo przecież wiem jaka bywa natura i wiedziałam, że kwestią czasu było kiedy młoda i silniejsza Ziuta wygra (patrząc na jej rozmiary to cud, że w zeszłym roku Wrotka jednak wyprowadziła tamten lęg- chyba wtedy zabrakło Zucie doświadczenia). Moją ulubienicą pozostanie Chmielowa- od zawsze lubiłam ją najbardziej z tamtej trójki właśnie za jej siłę, wielkość i krzykactwo. Do Ziuty na razie nie mam serca. Tak jak nie potrafiłam zakochać się w kilku innych podglądanych gniazdach (a w zeszłym roku próbowałam przerzucić się z Lublina na inne miejsca).
Wrotkę poznałam w zeszłym roku zupełnie przez przypadek trafiając gdzieś na FB na post o sokołach, nie śledziłam wcześniej sokołów choć zdarzyło mi się podglądać bocianie gniazda w okolicy. (Powodem dla którego przestałam to robić (chociaż nadal kibicuję gatunkowi) był akt kanibalizmu w jednym z nich). Nie wiem dokładnie w którym momencie zaczęłam śledzić ale wydaje mi się, że było to przed otruciem Czarta bo pamiętam jego poszukiwania i to wszystko z czym mierzyła się ta dzielna sokolica. Pół zeszłorocznej majówki spędziłam na kamerach na forum... Pamiętam te nerwy kiedy pojawił się na początku Czajnik i to ich wspólne oswajanie się... Czy gdyby Czajnik nie przyczynił się wtedy do szybszego wylotu Borowego historia potoczyłaby się inaczej? Może tak a może nie. W tym sezonie nie zaglądałam tu tak często ale kiedy zbliżał się termin klucia zaglądałam z sentymentem i sympatią.
Każdy ma jakiegoś ulubieńca ( mnie Bryza zainspirowała do podglądactwa drapieżnego ptactwa) i w myślach krótką chwilę faki leciały pod adresem Koksy. Ale to było przed sezonem łęgowym, czyli Bryza nie była osłabiona wysiadywaniem. Ziuta wykazała się dużym sprytem, że wyczekała Wrotkę gdy będzie skupiona na pisklaku. Można Wrotkę upamiętnić jak Franka ale serial SOKOLE KOŁO ŻYCIA trwa nadal
Ziuta jest piękna, wygląda jak replika swojej matki Czarnookiej, i ciotki Leśnej. Piękne są te sokoły z ciemnymi głowami bez białych polików. Fajnie, że Ziuta przeżyła i ten jest nadzieja, że ten typ urody będzie dalej przekazywany.
Patrząc obiektywnie zgodzę się w Tobą Ciuciek w 100%. Jest piękną, dorodną, dużą samicą. Ale jak napisała też VEGA, tej radości już nie będzie. Jak się człowiek emocjonalnie zwiąże to ciężko jest potem w takich sytuacjach przejść od tak dalej do porządku dziennego. Nastała nowa era, dziwna, inna.
Całkiem możliwe, że Czajnik połączy się z Ziutą, całkiem możliwe. Jednak, jak dla mnie, NIGDY już nie będzie tej radości i sympatii do pary na Wrotkowie. "... Nic dwa razy się nie zdarza...". Przepraszam, to nie jej "wina", ale do końca życia jej nie polubię, trudno.
To tak samo jak po śmierci Franka. Niby zaglądam do gniazda w Warszawie, ale bez tej niewinnej radości jak przy Franiu....Tak jakby tam jakaś skaza była.
Strach Czajnika do Ziuty nie jest nadzwyczajny, zawsze to tak wygląda na początku "związku" , że samiec panikuje przy bliższym kontakcie z samicą, zwłaszcza jak widzi, że ma odciętą drogę ucieczki. Starsze samce, bardziej doświadczone panikują jakby trochę mniej ale u takich młodych samców jak Czajnik to norma.
Był Czajnik w budce , jak on piskał, po nim Ziuta wpadła. Przed Wrocia tez robił uniku na chacie , ale takiego zestrachanego jeszcze nie widziałam. szok
Szukałam wczoraj długo Wrotki w okolicy. Może to naiwne, ale miałam nadzieję, że ją znajdę ranną i że uda nam się jej pomóc...Niestety bez skutku. Wiem, że to prawa natury, ale kibicowałam jej i Łupkowi od początku i teraz najnormalniej, po ludzku się poryczalam 😭
Ciekawe czy Czajnik zacznie zalecać się do nowej damy czy raczej pofrunie w świat szukać szczęścia gdzie indziej🤔 i co z Chmielową która nie do końca ma odciętą pępowinę😅
Pół nocy nie spałam, łeb mi pęka ale czekam uparcie na Wrotke ✌🏼 Nie mówię że wróci do gniazda i zostanie ale żeby chociaż się pokazała że żyje i wszystko z nią ok ✌🏼
Iza, ja tak samo...Zeszłoroczne wydarzenia każą wierzyć, że wróci... Ale czy jest szansa na powtórkę? Realnie do tego podchodząc, to nie... Wiem, pesymistyczne podejście, ale jestem tak zdruzgotana i tym przytłoczona, że nie potrafię już inaczej. Nawet już nie patrzę na podgląd, już nic nie będzie takie samo...