Plecaczek rejestruje na razie pojedyncze godziny co jakiś czas (ostatnio tylko nad Wisłą), możliwe że podlatuje i dlatego nie działa częściej (na siekierkach są zakłócacze sygnału).
Już mi się ulało i muszę, bo się uduszę. Niedawno ogłoszona była zbiórka pieniędzy (https://pomagam.pl/awm3nd) na utrzymanie streamingu m.in. z gniazda na PKiN. FF i goście zebrali wskazaną kwotę aby móc oglądać życie tych pięknych ptaków. I co??? Ano możemy sobie popatrzeć na kręciołki i stopklatki. Czy chodziło tylko o zebranie kasy i „a teraz, drogie dzieci, pocałujcie misia w ….”?
Nie wiem. Ale zbiorka na utrzymanie to koszty przesyłu z 3 podglądów. A tu chyba pada cały system na pałacu. Niestety przekaz anologowy był bardziej nie zawodny. Ale cyfrowy raczej kiepski.
Widocznie wszystkim odpowiada taki stan rzeczy albo boją się narazić. Proponuję zlikwidować te wszystkie kamery na PKiN. Wtedy nie będzie kosztów i ludzie nie będą się wq..... .
U mnie też nie działają, panuje tajemnicza zmowa milczenia w tej sprawie, to samo dotyczy Żerania. Decydenci powinni wyjaśnić co się dzieje, no chyba że nas lekceważą.
Pozwolę sobie zacytować klasyka: "Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego. W Termice łączymy teorię z praktyką. Nic nie działa i nikt nie wie dlaczego." :-)
Sokół wędrowny – gatunek niegdyś niemal wymarły w Polsce – powraca. Para tych rzadkich drapieżników założyła gniazdo na Mazurach. To pierwszy taki przypadek od lat i wydarzenie dla ornitologów.
Byłam z wycieczką rowerową pod kominem żerańskim, gadałam o sokołach. I jak na zawołanie - były 2 sokoły. Latał jeden, siadł na kominie, szarym, tym dalszym od Modlińskiej, na szczycie. A na tym szczycie już siedział drugi. Potem ten drugi zaczął latać, ze 3x nad głowami i poleciał w stronę miejscowej galerii handlowej. Za kilka minut wystartował ten pierwszy, znowu nad nami przeleciał i poleciał ku Wiśle. Lornetka moja się przydała, bo niemalże sobie wyrywali z rąk. Widać było, że sokół w locie zrobił wrażenie.
Byłem dziś dwa razy pod katedrą. Znowu nie widziałem Gazisława, choć spotkałem kolegę Pawła, który bywa tam częściej i udzielił mi kilku rad co do tego w jakich porach można Gazisława łatwiej spotkać.