Muszę EDYTOWAĆ, przepraszam, bo niechcący skłamałam z samcem z Melbourne. Zainspirowana naszym dzielnym Gasskiem poszukałam innych przypadków, gdzie samotnemu samcowi z powodzeniem, bez ingerencji człowieka udało się wyprowadzić lęg z przynajmniej trójką młodych. Znalazłam takie: Tutaj wkradł się błąd, ojczym wychowywał, ale jednak samica była obecna, przepraszam, zaufałam fejkowi🙈2022, Melbourne. 2000, London, Kanada, zaledwie roczny samiec George - jego partnerka zginęła od uderzenia pioruna, doprowadził do wylotu 3 młodych. Po wylocie latały wszystkie 4 sokoły w młodzieńczym upierzeniu i nieraz trudno było odróżnić obserwatorom styranego ojca od dzieci;) lata '90, Kalifornia, USA, samiec z klifu Point Reyes - ciekawy przypadek na oceanicznym klifie, samiec zrzucał młodym łupy bezpośrednio na klif, wszystkie 3 młode szczęśliwie opuściły gniazdo.
Zaciekawiłaś mnie tym roczniakiem George'em, ciekawe czy są filmiki z nim? Nie ukrywam, że lubię takie ciekawostki oglądać i chętnie link do video przygarnęlabym
Filmików nie widziałam, ale jego historia skończyła się tragicznie, bo to były jego jedyne młode. Na początku nowego sezonu zginął w walce o terytorium z innym samcem.
Trafiłam, ale raczej w dzikich gniazdach. Na przykład na klifach gdzieś w Oregonie w 2021. Skrajnie wycieńczony samiec coraz mniej karmił, potem przestał się pojawiać, więc albo zginął, albo porzucił instynktownie młode, żeby nie zginąć właśnie. 3 młode pospadały z klifu, a czwartą młodą zabrano z gniazda i odchowano. Zdarzało się też, że samiec tylko podrzucał jedzenie do gniazda, ale nie rozdzielał, więc młode umierały z głodu (w jakimś gnieździe samczyk przegrał z większymi siostrami) bo jeszcze nie umiały same. I gdzieś w Anglii przez załamanie pogody i ciągłe deszcze się nie udało.
O ile się nie mylę to w 2022 roku Franek wraz z Gigą po odchowaniu swojej trójki dostali dwóch adopciaków: Skalskiego i Pegaza. Giga nie była tym zbytnio zainteresowana i to Franek w zasadzie ich niańczył, karmił i wychował.
Franek był wspaniałym sokołem, ale fakty są takie, że adopciaki zostały podłożone już po wylocie własnych, początkowo były dokarmiane przez ludzi i karmili je oboje z Gigą. A nawet Varso miał swój uroczy, niewielki udział w karmieniu☺️. Więc przykład mitycznego Franka w tym zestawieniu jest nietrafiony.
Obserwowałam wtedy bardzo to gniazdo ze względu na Varso i prawda jest taka, że Giga ani razu nie pojawiła się z jedzeniem dla adopciaków, ale nie przeszkadzała przynajmniej Frankowi (wiem, że niektórzy (warszawscy) FF chcieliby zaklinać rzeczywistość, ale Giga nie brała w tym udziału). Varso - tak, pomagał - delikatnie przy karmieniu (właściwie to dostarczaniu), a mocno przy nauce latania i generalnie towarzyszył. Ale nawet gdyby zasługi przypisać wyłącznie Frankowi, to ciągle Skalski + Pegaz = 2, a nie 3 młode ;)
A widzisz. Nie przekopałam się przez całe archiwum, tylko zaufałam, żeby sobie potwierdzić, podsumowaniu sezonu. Jednak trzeba do źródła źródła dzisiaj docierać, z reguły się staram, ale to takie czasochłonne😪. Niemniej nawet jeśli Giga bezpośrednio nie karmiła, to nie wierzę, żeby Franek nie korzystał z jej spiżarni😛.
Dla uczciwości muszę jeszcze dodać, że i Varso, i Aria, i Iga to były wciąż młode, które dopiero co same nauczyły się latać i również nimi Franek - tu razem z Gigą - stosownie do wieku się zajmował. Także trzeba oddać Frankowi to, że był jednym (obok Gasska i nie tylko) z tych wyjątkowych super samców, chociaż nie było sytuacji by sam odchował 3 młode. Jednak wszystko co napisałam o Franku nie zmienia faktu, że nigdy nie był dla mnie osobiście tym naj 🙃
Czy korzystał z jej spiżarni, szczerze, nie pamiętam, ale i nie sądzę, bo w sumie nie pamiętam też by przynosił "wielkie" łupy. Za dużo tej niepamięci ;) Giga zajmowała się wtedy dwiema siostrami Varso i tak one we trzy (później dwie) gdzieś tam sobie były. Były dni kiedy czekało się z niecierpliwością na karmienie, więc spiżarnia była pusta, albo z brakiem dostępu, albo nie brana pod uwagę ;) Ale co by nie mówić Franek był świetnym łowcą, a jego danie popisowe to jerzyk.
Gdy dotarłam na miejsce nikt nie latał. Nela cały czas siedziała na górnej galerii komina. Gdy kuń zbliżał się do budki z zaobrączkowanymi młodymi Nela ruszyła i oblatywała komin.