Na daszku był tylko 7 minut (16:22-16:29) Prezent miał całkiem spory, więc raczej go nie zjadł (no może trochę skosztował). Czyli jak nikt mu go nie "buchnie", to rano będzie miał gotowe śniadanie albo prezent walentynkowy dla tej latawicy :) A najlepiej jakby z nim do Tercji poleciał. Ona też domatorka to by do siebie pasowali.