Jak Gdynek w taki sposób prezenty daje, to ja się nie dziwię, że ona nie chce odbierać... 😄 Machał i machał nim z poręczy, gdy ona na budce. Jak już zeskoczył do niej, to nie chciał jej go oddać. Szarpali się chwilę i w końcu focha złapała 😆 A on po chwili memlania go i wyrwaniu kilku piór odleciał. Ehhhhh
Spotkanie, zaczęło się standardowo - ona na górze, on w środku. Zeszła na kratę i dołączyła do Gdynka. Gdy przełączyłam na drugą kamerę już jej nie było 😀