Przyleciał Gdynek z jedzeniem. Samiczka wstała, samiec podał jej kęs, ona przejęła i zaczęła karmić pisklaki. Idzie jej to opornie ale coraz lepiej, stara się. Tymczasem Gdynek ulotnił się z budki z jadłem... Samica wyszła z gniazda
Samica w końcu coś zjadła. Od czwartku wieczorem tylko siedziała w budce. Gdynek chyba przyniósł żarełko dla samicy. Mam nadzieję, że odpocznie sobie teraz a tatko posiedzi z maluchami.
Niewiele lepiej niż w wykonaniu samicy to wygląda 😄 Pół łapy bliżej i byłoby prościej. Mniejszy po przeleżeniu części karmienia parę ładnych wsadów dostał.
Brawo Gdynek! Zrozumiał, że trzeba przynieść papu. Przyleciał z opiórowanym ptakiem, usiadł na barierce i cierpliwie czekał. Nie dostał zaproszenia i odleciał.
Rodzinne spotkanie, Gdynek zobaczył dwa maluchy. Jeden mokrutki a drugi nie tylko suchy, ale zwarty i gotowy do jedzenia, wystarczyło, że usłyszał ciokanie ojca. Twarda sztuka malucha. Gdynek znów przybył z pustym pazurem.
Ogon na oknie, pięknie cioka, a jak nikt nie odbiera (bo cioka do skrzydła (...)) to sama zajada. Widać, że się stara, tylko musi zmienić pozycje... z tyłkiem na szybie nie będzie jej wygodnie. Nie wyniosła resztek...
Pamiętasz na pewno Amon ...stała w wejściu , tyłem do gniazda , sygnalizowała prawidłowo , ale karmiła siebie ,bo nikt nie doczołgał się po odbiór 😁ale w końcu się nauczyła i to dość szybko .....tu też będzie ok 😎
I już Gdynek z młodymi.