No i po wróbelku. Małe zdziwione, że jeszcze chcą, a już nie ma. Mama ze wstydem odeszła szukać dalej choć 23:05 to kiepska godzina na łowy (sokoły, to nie sowy, które polują na myszy). Ale Warszawa cały czas oświetlona daje więcej możliwości niż ciemny las.
Poza tym stawia się tym większym: dziobie je, jakby chciał przegonić od jedzenia rezerwując miejsce tylko dla siebie. Ma duży potencjał przeżycia i może w dorosłym życiu odnieść większe sukcesy.
Ten najmniejszy z 4 rodzeństwa podoba mi się. Jeszcze tydzień temu martwiłem się o niego, bo nie mógł dopchać się do jedzenia i jadł na końcu, jak większe pisklęta najadły się i nie były już zainteresowane jedzeniem. Całe szczęście sokoły najczęściej łowią (...) a te są duże i starczy zawsze dla wszystkich. Ale ostatnio maluch nabył charyzmy: najczęściej ustawia się blisko karmiącego rodzica albo z przodu, więc częściej dostaje jedzenie.