...tak mi przyszło do głowy, że nieczynne kamerki w Łodzi może mają związek z porządkowaniem gniazda.? 🤔 , wiem ,że to zbyt naiwna hipoteza , ale jakiś cień prawdopodobieństwa istnieje ....😉 chyba , że u Was kamerki działają, bo u mnie 2 dni jest tam kolowrotek...
Też mi przyszło do głowy, że jak wróci podgląd, to może łódzka melina będzie ogarnięta. Chociaż ja tam bardzo wrażliwa nie jestem i te skrzydełka nie przeszkadzają mi specjalnie😜. Nawet sobie czasem myślę, że jak lokatorzy wracają do sprzątniętych gniazd, to im trochę przykro, że wszystkie chipsy im ktoś ukradł😅.
Nawet dla bezpieczeństwa młodych, warto usunąć te różne gnaty i szkielety ...oni i tak na bieżąco będą jeszcze dorzucać swieże. gnaty , więc to co jest , warto usunąć...różne niezamierzone wypadki się zdarzają...naprawdę..🤔
Od dawna nie było widać jak wygląda budka w środku. Takiego śmietnika w budce jak w Łodzi to chyba nie ma nigdzie. Nic dziwnego, że Gdynek dołkuje przy wejściu.
I dlatego dwa razy zwracałam na ten fakt uwagę..raz w formie żartobliwej, że para zwraca się z prośbą o posprzątanie budki....drugi raz bez zbędnych żartów , nazwałam ich gniazdo zasyfiałe....niechlubne 1 miesce , w tym niechlubnym rankingu 🙊 należy do Łodzi.
Pamiętam , jak budki były sprzątane dopiero przy obrączkowaniu, ale to się zmieniło, no chyba że sokoły się pospieszą jak Zazamka w ub roku. Dobrze, że sama powynosiła suchary z budki. Mam nadzieję, że zdążą przed sezonem posprzątać
Za późno włączyłam nadrywanie ale co nieco jest dzięki operatorowi kamer . Myślę, że Gdynek na miano "sępa" nie zasługuje bo to chyba normalność tylko nie widać.
Może i Gdynek nie jest najdzielniejszym z dzielnych. Może i gotować nie lubi i za bardzo czeka, aż kobieta mu do stołu poda. Ale za to w ciężkich pracach nad przedłużeniem gatunku nie ma sobie równych😉.
Prawda, czasami po kilka godzin siedział i nie kwiknął nawet. A czasami ja za szybko wróciła Afrodyta, to tak palił głupka... nie widział jej, nie słyszał , głowę w ścianę odwracał 🤣
Elik jak była Zjawa ze Skiperem , to było tak samo, przy czym Skiper to potrafił nie raz jeszcze spod dzioba jej wyrywać żarcie, jak za długo jadła. No ale to rodzinne może, przecież to młodszy brat Gdynka był. Ale i w Wałbrzychu było tak samo. Hela znosiła sobie zapasy do gniazda, a sęp był zaraz potem prawie zawsze. Kto nie pamięta, to jest to udokumentowane.
Ja nawet tak bym go nie oceniała. Bo: kiedy była początkowa inkubacja on kilka razy mocno podratował sytuację. Afrodyta na długo nie zostawiała młodych, i nic nie upolowała w tym czasie. I To Gdynek dostarczał wtedy ptaszki do nakarmienia maluchów. A druga sprawa: Tak naprawdę nie wiemy jak to jest u innych par. Afrodyta zrobiła sobie jadalnię na dachu, a Gdynek tam zaraz sępi.