Edycja posta. Sprostowanie. Afrodyta stoczyła walkę powietrzną z intruzką. Tuż przy kominach. Poleciała, tak jak ostatnio w kierunku Zgierz/Aleksandrów Łódzki. Straciłam ją z oczu. Około 15 na barierce pojawił się sokół, na prześwietlonym przez słońce obrazie zobaczyłam jak wyciąga sobie z pazurów pióra. Teraz siedzi tam Gdynek. On nie uczestniczył w walce, siedział w gnieździe i szukał jajka. Zatem pióra albo jego albo obiadu.
Intruzka latała w tych samych rejonach co wtedy. Niestety drzewa, nawet bez liści, zasłaniają mi te fragmenty, gdzie toczą się boje. Kos, możesz coś więcej powiedzieć o Edzi?