Rano 6MA tak szalał na podeście, że byłam prawie pewna, że odleci, ale już nie mogłam go dłużej obserwować. A tu niespodzianka, chłopak wybrał jednak wciąż domowe pielesze ;)
Przed chwilką młode w budce coś próbowały skubać, ale śniadanie ożyło i wyfrunęło z budki😆. Nie wiem, czy to rodzic przyniósł jeszcze żywego ptaszka, pewnie tak. Nawet nie zdążyłam zobaczyć, kto to wygrał z przeznaczeniem, ale jakiś wróblowaty. Ktoś widział? Nagrał?