I wczoraj od powrotu podglądu i dzisiaj nie udało mi się wypatrzeć 4-tego sokoła. Może ktoś obserwował dostawę jedzenia, bo ja z doskoku dzisiaj obserwuję.
W każdym razie są trzy sokoły, właśnie ludzie którzy zabrali jedzenie(Bo mogłoby się zaśmierdzieć ) powiedzieli, że są trzy. Było to słychać na podglądzie
Może była próba wyjęcia i uciekły dwa, bo ktoś pisał na w grupie na Facebooku, że podobno samiczka z nadajnikiem na dachu była. Ale któż to stwierdzi przy takiej jakości
Dojlidy - Samiczka dzisiaj przez parę minut była żwawsza.Kilka razy machnęła skrzydłami i nawet na konar na chwilę wskoczyła. Zaraz potem ewakuowała się pod siatkę i podrzemuje na stojąco
Czy ta młoda jeszcze żyje ? Jeszcze żyje, ale to co robią ci ludzie(???) trzymając tak długo ptaka w zamknięciu bez pomocy, to okrutne, postępują jak oprawcy I niech się nie tłumaczą, że nie miał kto wejść do góry.
Przez ostatnie kilka dni nie miałam możliwości obserwować i nie wiem, czy jest poprawa czy pogorszenie. Z wcześniejszych mogę w skrócie napisać, że ani razu nie próbowała wskoczyć na konar, czasem po posiłku trochę króciutko pomachała skrzydłami, piór prawie nie czesze, głośno krzyczała jak inny ją zaczepi czy potrąci, większość czasu spędzała schowana w głębi klatki. Drugiej lub trzeciej nocy któreś dziwne głośno i często się odzywało. Obserwowałam do godz. 2-giej. Ja to kojarzyłam z odgłosem postękiwania/pojękiwania/dużego dyskomfortu. Myślałam, że to ten z chorą nogą, ale po jego zabraniu ten głos czasem jeszcze słyszałam, więc wtedy to chyba samiczka była.
Co raz trudniej mi obserwować takie sytuacje. Zwyczajnie nie rozumiem i nie potrafię zaakceptować takiej "opieki" :-((.
Tego braku reakcji właśnie nie rozumiem. Smucimy się każdą stratą gniazdowych i budkowych, a te klatkowe traktowane jakoś tak po macoszemu. Walka samiczki i tego zabranego była be;pośrednio po włożeniu młodych do klatki. Ekipa z podnośnikiem była na miejscu i dziwił mnie fakt, że ta dwójka od razu nie została obejrzana pod kątem obrażeń. Przecież widzieli, że to była naprawdę ostra walka i dopiero po interwencji sokoły ją przerwały. Było więcej niż pewne, że tylko na połaskotaniu się nie skończyło. Od pierwszego dnia samiczka najczęściej przesiadywała skryta pomiędzy misą na żarcie, a blaszaną ścianą. Początkowo myślałam, ze to tylko przez stres w nowym miejscu.
O samiczce pisałam i tu, i na stronie bezpośrednich opiekunów jeszcze przed zabraniem samca. Ktoś to na pewno przeczytał, bo kamera przeglądała gniazdo. Tylko co z tego jak trafili na moment, że samiczka leżała przytulona do innego odpoczywającego sokoła. 1-2 minutowa obserwacja i kamera wraca góry zamiast zostawić takie ustawienie byśmy mogli pomóc i pokazać co jest niepokojącego w jej zachowaniu.