Chyba dwa albo trzy lata temu w Głogowie trafił się niezły egzemplarz. Rodzeństwo dobijało się do dzioba Sziry a mały leżał z tyłu i spał. Wreszcie wstawał przeciskał się przed Szirę bo rodzeństwa brało drugi oddech i najadał się ile chciał. Ale przez kilka pierwszych dni bałam się otwierać podgląd bo zastanawiałam się czy jeszcze żyje zanim okazało się , że to taki leniwy spryciarz.
I wizja śmierci głodowej jakby się oddala ;) Mimo wszystko, te pierwsze karmienia to nie są dla ludzi o słabych nerwach. A te młodych matek to już w ogóle lepiej ominąć na początku 😅
bo Werw się wkurzyła że znowu z jakimś nieopierzonym maluchem przyleciał -zabrała i wyleciała (pewnie sama zjadła :) ) Rafik stanął jak wryty i też sam zwiał.