Wszystko to teraz takie dziwne, ja sama czuję się jakby była w jakimś śnie, koszmarze, mam nadzieję, że zaraz się obudzę, ale to się dzieje naprawdę. Nie ma Wrotki, żyje, nie żyje? Najgorsza jest ta nieświadomość co się z nią stało... Ja nie potrafię teraz wchodzić tutaj na podgląd, próbowałam, ale mam blokadę. Dla mnie ta budka teraz jakby była skażona obecnością Ziuty. Staram się z całych sił podejść do tematu realistycznie, przecież wiem, że to natura, a Ziuta też chce żyć, chce się rozmnażać, mieć swoje potomstwo, przekazać dalej swoje geny. To w końcu nasza Ziuta, nie jakaś obca, niewiadomego pochodzenia. Tak samo nasza jak Wrotka, a jednak... Także doskonale wiem co czują nasze dziewczyny, które nam wspaniale relacjonowały sokole życie w Lublinie. Ostatni post jednak Bożki
https://peregrinus.pl/pl/peregrinus-forum/lublin/30946-sokol-wedrowny-pge-ec-lublin-2025?start=395#314937 rozkłada mnie na łopatki... Kończy się chyba faktycznie jakaś era. Relacje Bożki, Manty, jeszcze wcześniej Ati, były dla mnie takim pewnikiem i to, że Wrotka jest to też był pewnik, pomimo wcześniejszych wydarzeń. Nie wiem, cały czas nie do końca dochodzi do mnie to co się stało. Dużo jeszcze będzie musiało upłynąć wody w rzece żeby człowiek mógł dość do normalności. Dziwne to, strasznie dziwne...