Pałac. Byłam dziś pod Pałacem, sprawdzić, czy sokoły daleko nie poleciały i będą na naszym Zlocie 😄. Najpierw jeden siedział na zapałkach. Potem padał deszcz, a jak się rozpogodziło, to wreszcie pokazały piękne loty. Jeden kreślił koła i co jakiś czas inny go doganiał. Nie wiem który był który, bo światło było słabe. Na koniec jeden pilnował całości znowu z zapałki, zerwał się silny wiatr i któryś zmienił stanowisko obserwacyjne na iglicy. No i potem to już wicher i deszcz, więc nie było na co czekać ;). ps. Ekspedientka ze sklepu z bombkami (który jest obok miejsca Zlotu) już nie może się doczekać, kiedy spojrzy przez lusię na sokoły w sobotę...