Szykuje się śniadanie. Siódemka wyszła, a Gdynek tarmosił chwilę zasuszone skrzydło i też się zmył. Nie powiem, by samica miała w nim wsparcie... Przyniósł kiedykolwiek po pojawieniu się młodych coś upolowanego przez siebie?
Przynosił, zwłaszcza pierwsze dwa dni. Siadał na barierce z łupem i wywoływał samicę, przynajmniej dwa razy mu się ta sztuczka udała i jak wyszła to sam nakarmił pisklaki. Odkąd Siódmej karmienie idzie lepiej, to rzadziej go widuję w gnieździe, ale tak jak mówi Citro, jak coś przynosi to i tak go baba odprawia z kwitkiem, bo ona wie lepiej :)
Z tego co pamiętam Gdynek w niedzielę przyniósł coś mniejszego wielkości szpaka, ale młode były już najedzone. Czasami on coś przynosi do budki a samica leci po inny łup. Jakby mieli rozdzielność majątkową tfu spiżarkową.
Dokładnie tak . Powiedziałabym , że to on wczoraj ,,uratował,, południe dnia jeśli chodzi o posiłki dla małych. Niestety teraz już, coraz częściej brakuje mi czasu na zmontowanie filmików
To karmienie świetnie wychodzi, (...) obok młodych a nie na nich, mama wyskubuje małe kawałki i daje prosto do dziobów, stara się każdemu podawać. Szybko się nauczyła :) I pod super kątem to widać na kamerce.
jak już się wszyscy odpowiednie ustawili, to zaczęło to ładnie wyglądać/ Małe dzioby w górze, odbierają kęsy, gdy samica zachęci. Najmłodszy tez dostaje.
Morelee, muszę to napisać tu i nie wracać do starej wypowiedzi , bo pewnie tego już nie znajdziesz. Z całym szacunkiem do Ciebie i Twojej wiedzy. Kiedy 2 dni temu pisałaś, że 7CW sobie dobrze poradziła z karmieniem a inaczej to podsumowała JS. Otóż , to było beznadziejne karmienie. Trwało całą godzinę, a nawet niewprawionej samicy podanie kilku kąsków dla tylko dwóch pisklaków, które jeszcze na tym etapie nie potrzebują wiele, powinno zająć jednak trochę mniej czasu. I nawet na sam koniec nie przestały piszczeć