On mi się podoba. Trochę szarych komórek włącza oprócz instynktownego działania. Już od czasu jak zaczął intensyfikować ćwiczenia, później skoki , itd.
Gawi, z Panem od marketingu też swego czasu zdarzało mi się rozmawiać i to był ogromny zawód. Uważam, że delikatnie mówiąc wcisnął Ci kit. Byłam wczoraj i dzisiaj w Koszalinie. I ode mnie się dowiedzieli, że młody się nie pokazuje
Toteż ja nie Tobie nic zarzucam, tylko mówię jak mi się trafiło. Np. Po oględzinach góry, dzwoniłam z prośbą o pozwolenie, żeby wpuścili na teren. Pani z sekretariatu jak z kosmosu, jakby 1x o sokołach słyszała. A marketingowiec, bardzo słodko i uprzejmie podał mi nr tel. do kier. kotłowni. Tyle, że ten nie odbierał ( być może tel. służbowy, to nie odbiera nieznanych) Więc następny tel. do marketingowca, żeby on zadzwonił na kotłownię i zadziałał dalej. I już nie odbierał ode mnie tel.
na kominie go nie ma.jest prawie niemożliwościa żeby wylądował na podeście poniżej odległość między podestami to min. 10 m. po drodze goły komin.Jedyna nadzieja w tym że wylądował na dachu bo jest od rana dość silny wiatr i może go zniosło. Z rodziców tylko jednego widziałam latał wkoło budki
widocznie nie jest obecny(operator), a marketing w MECu nieobecny, dzwoniłam kilka razy, w końcu zadzwoniłam do sekretariatu, ale odpowiedź była hmmm... muszą się uczyć. Jak gdzieś siedzi na kominie to ok, gorzej jakby był ranny, wtedy pomoc jest potrzebna