Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Sokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026

#322908 przez Manta

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

przyroda, ludzie
Więcej
  • Posty 2625
  • Otrzymane podziękowania 41654
Dziś nad ranem Wanda siedziała na poręczy, bliżej piątej odezwała się przeciągle (czyli Czajnik już zaczął swoją aktywność). Zasiadła na progu, a maluch najbliżej niej zaczął piszczeć i poskubywać jej szpony.
O 5:03 przyleciał Czajnik z jerzykiem, chciał wskoczyć, ale Wanda mu z progu łup odebrała.
Karmienie trwało około 10 minut jadł głównie jeden (ten wrzaskun), potem jeszcze siostra dołączyła na kilka kęsów. Na końcu, kiedy już Wanda przeglądała resztki trzeci maluch spod ściany też dziób otwierał, ale nic już dla niego nie było.
Wanda o 5:13 wyszła na poręcz, otrzepała się i odleciała.

O 5:16 znowu stawił się Czajnik z jerzykiem. Wanda nadleciała, łup mu bezpardonowo odebrała.
Maluchy specjalnie się nie rzucały na jedzenie - jeden pochłaniał kęsy, potem chyba też drugi dołączył (Wanda zasłaniała, ale słychać było modulowane piski, więc na pewno jadł). Po kilku minutach już dojadała resztki  Wanda.
#322909 przez Manta

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

przyroda, ludzie
Więcej
  • Posty 2625
  • Otrzymane podziękowania 41654
O 5:44 zjawił się pod oknem Czajnik z następnym niewielkim łupem - był już oskubany więc trudno określić, czy to następny jerzyk stracił życie.
Czajnik wskoczył do środka, ale czujna Wanda już za chwilę wtargnęła, przedarła się przez zaporę maluchów i łup mu odebrała. 
Karmienie trwało bardzo krótko, znowu jadł właściwie tylko jeden, drugi (a właściwie chyba druga) złapał większy kęs i rozpracowywał go w kącie.
Wanda odleciała o 5:49.

Wróciła po blisko godzinie, sprawdziła czy w budce czy wszystko w porządku.

O 7:06 na koniec barierki przybył Czajnik z czwartą już dostawą (i znowu był to jerzyk). Po tym, jak Wanda łup przejęła, Czajnik stał jeszcze parę minut, patrzył w kierunku okna.
Tym razem jadło dwoje dzieci, potem chyba trzeci coś dostał, a i czwarty się załapał na wielki kęs, który z trudem, ale połknął. Na końcu biedził się jeszcze z długim jerzykowym piórem - już mamy nie było, a on jeszcze próbował je połknąć, aż wreszcie wyciągnął sobie z dzioba.
Wanda poleciała o 7:16.
Po dwóch godzinach odwiedziła gniazdo: przyleciała pod okno, zajrzała do dzieci w budce, postała na końcu barierki. Poleciała po około 10 minutach. 
#322911 przez Manta

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

przyroda, ludzie
Więcej
  • Posty 2625
  • Otrzymane podziękowania 41654
Po porannych małych przekąskach, o 10:19 Czajnik przyniósł i rzucił dzieciom do stóp łup konkretny. Poczekał chwilę na Wandę, ona zaraz przybyła i zajęła się karmieniem. Najpierw przez kilka minut szykowała posiłek w kącie, a teraz dzieci z piskiem zajadają.
Moderatorzy: dziuniekCiuciek
Czas generowania strony: 0.310 s.
Zasilane przez Forum Kunena