Obawiam się, że Gdynek naszej samicy nie zadowala... 😆 Prezent od niego na daszku został. Nie widziałam całości, ale odleciała z dachu, on zgarnął to coś i nie zjadł sam, tylko odleciał z tym w szponie.
Podobnie było w Koszalinie, samiec 2x lądował na daszku z prezentem, myślisz że Nila odebrała. Za drugim razem obejrzała prezent z bliska i sobie poleciała. Nie zabrała, chyba dlatego, że nie było oskubane/opiórowane. A co, ma się te wymagania.
Jak Gdynek w taki sposób prezenty daje, to ja się nie dziwię, że ona nie chce odbierać... 😄 Machał i machał nim z poręczy, gdy ona na budce. Jak już zeskoczył do niej, to nie chciał jej go oddać. Szarpali się chwilę i w końcu focha złapała 😆 A on po chwili memlania go i wyrwaniu kilku piór odleciał. Ehhhhh