Myślę, że w tamtym roku utrata piskląt, która była nagła i w połowie ich cyklu odchowu, rodzice utracili niespodziewanie ciągłość swojego cyklu hormonalnego, a więc i rozrodczego. I teraz mają wszystko przesunięte w czasie. Ja jeszcze nie straciłam nadziei na jaja w Trzebieży. Być może to gniazdo traktują jako rezerwowe, bo coraz rzadziej tu zaglądają. Jaja będą w tym innym miejscu.
To chyba za daleko posunięte wnioski. A co by było z drobnymi wróblakami które znacznie częściej tracą lęg? Przecież nie czekają w następnym roku miesiąc czy dwa później.
Okres lęgowy wróblowatych trwa od lutego do września, różni się w zależności od szerokości geograficznej, w Europie to najczęściej od kwietnia do sierpnia, z wyprowadzeniem do pięciu lęgów. Czyli nawet jak nie stracą lęgu, w 6 tygodni odchowają pierwszy i już buzują hormony i pracują nad następnym. Sokoły raz w roku.