Od wczoraj była mgła i to niemała,, dopiero jak mgła zaczęła ustępować, Nila ruszyła na łowy. Może ktoś się kręci koło spiżarni, oni chyba nie mają jej na kominie, dlatego poleciała
W trakcie karmienia coś Nile spłoszyło i odleciała (nie zauważyłam czy cos było widać), a rozczarowane maluchy same próbują skubać mięsko. Edit, samica wyleciała z krzykiem, ale szybko wróciła i dalej karmi.