Mini kolacja. Gdynek dostarczył. Teo porwał (i uciekał przed matką). Afrodyta odebrała. Dzieci ustawiły się przed nią. Nakarmiła tym co miała. Teo obszedł się smakiem. Kurtyna.
Niecały kwadrans później Gdynek z kolejną dostawą. Na daszku odebrała Afrodyta. W budce znów porwał Teo. Matka odebrała i nakarmiła. Jadła wygłodniała jak wilk Veolka i Włókniarz. Teo znów nic nie dostał do dzioba a ostatni leżał niezainteresowany.
Łódzkie dzieciaki zaczynają się interesować progiem - najlepsze momenty na kominie czas zacząć, W programie mamy zdobywanie progu, zdobywania kraty, przechodzące płynnie w gonitwy wokół komina. To jest ten czas, kiedy rozumie się sens cam3 na EC3 - pomaga w doliczeniu się gówniarzy :D
Gdynek dostarczył a Afrodyta karmi. Na trzy gryzy starczyło bo Veolka nawet nie podeszła. Pewnie wcześniej już coś było. Najmłodsza z lęgu już większa od braci
Po tej kolacji była dokładka o 19:17 i kolejna dokładka 19:48. Afrodyta na poręczy siedziała to pewnie Gdynek przynosił bo coś mi mignęło. Ostatnia dostawa to chyba jerzyk . A tak mało jerzyków widzę w tym roku na niebie.
Do 15 widziałam 3 dostawy Gdynka. Afrodyta spędziła prawie cały czas na balustradzie, czasami tylko kawałek jej było widać. Może dlatego, że pilnowała bo akurat jak weszłam 1x do Łodzi to skrzeczała a la intruz. Więc ona pilnowała a Gdynek z jedzeniem się uwijał. 1x przejęła od niego , 2x została na balustradzie , on karmił