Fabrykant był na barierce teraz podleciał i pokazał obrączkę, ten co jadł minutkę wcześniej nie dał odczytać numerka i poszedł na spacer 😉 ale nogi imponująco długie ma ten pierwszy
No właśnie patrzę, jak co wieczór, a budka pierwszy raz pusta. Teraz nie mam czasu w dzień obserwować, a dzięki Wam wiem o szaleństwach Veolki. Dziękuję za Wasze wpisy🙂. Niech jej wiatry sprzyjają😊.
Dziękuję, uzupełniłam post . Nie lubię edytować chyba że literówki ale akurat tutaj brakowało tej informacji. A teraz myślę, że może poleciała i nie wróciła.
Około 21.20 rwała się do lotu, trenowała na daszku. Przeleciała z daszku kaawał na zaplecze. Wrzuciłam o tym info, a jak wróciłam do podglądu to już jej nie było. Możliwe, że wtedy poleciała.
Dzisiaj wieczorem rozbiła bank. Nawet nie wiem co się nagrało na początku, ale wrzaski kazały spojrzeć na wyświetlacz. A tam już Veolka porywa łup, któryś rodzic zwiewa, brat jęczy bo mu chyba wcześniej wyszarpała to co rodzic przyniósł. Nie mają już z nią szans, chyba że z łaskawości
Veolkę roznosi energia i zaczepia brata. Patrzą na coś w przestworzach. Faktycznie baaardzo wysoko coś lata, jakby bocian, ale bocian nad Łodzią, tak wysoko, że mało co widać przez lornetkę?
Już drugi raz w tym tygodniu widziałam "wielkie dziwne ptaszysko" wysoko nad Bałutami. Właśnie oglądam fotki sępa w locie, kuuurcze, nie mogę tego wykluczyć, ale to ekstremalnie mało prawdopodobne, by mieć takiego farta. Nie mogłam dostrzec długiej szyi ani długiego dzioba bociana, bo może to nie bocian. Z całą pewnością nie był to błotniak (bo to maleństwa przy ptaszysku, które widziałam).