Na pałacu młody Skalski spędzał więcej czasu na jajkach niż Franek a Giga musiała prawie siłą go spychać. Próbował potem nawet karmić ale nie ogrzewał bo te ruszające waciki go chyba przerosły. Szkoda, że nie ma swojego gniazda bo z połamanym skrzydłem trafił do azylu. To był adopciak w 2022 na pałacu i jak ktoś nie zna historii tej adopcji to trzeba poczytać
I m.in. dlatego odczuwam lekki niepokój, że ten łotr ciągle tu jest. W minionym sezonie też gdzieś na wyspach synuś razem wysiadywał. Ale nie wiem, jak się skończyła ta historia.
Mam kilka przypuszczeń co do ich potencjalnego wyboru miejsca na lęg po moich wczorajszej i dzisiejszej wizycie pod kominem. Wieczorem zrobię wpis na forum, bo cały dzień jestem dzisiaj zarobiona. Ale pracę nad potomstwem dzisiaj widziałam:)