Gdynek się wiercił, nerwowo przerzucał kamyczki, tymczasem pod nim wykluł sie maluch. Co więcej przekazał Afrodycie oba maluchy wysuszone i bielutkie a starszy (starszy hyhy) przysypiał na pleckach.
Wchodzę na podgląd, a tam Gdynek jajem świeci (znaczy wypadło mu poza skrzydło), włączam dźwięk a tam słyszę przedszkole, wchodzę na czat/boksik a tam tyle zaległości. To już jest pisklak? Od kiedy dokładnie?
Wczoraj włączyła wstrząsarkę. Nasłuchiwałam, ale głosów z jajek nie było. Rano było kręcenie się. ... dwie godziny później maluch i kolejny w drodze... i jakie dźwięki! Najwyraźniej Gdynek nie jest dźwiękoszczelny.