Najadły się solidnie i nie pomogły pokrzykiwania Afrodyty i podtykanie kęsów. Zamknęły dziobki i już. Nie wiem czy są pipy na dwóch jajkach bo jednego jajka wcale nie widać Zażartowałam sobie po zniesieniu drugiego jajka tutaj czy na Forum, że będą wcześniaki bo jakoś tak solidnie te dwa jajka były okrywane. Minęła doba a pozostałej dwójki brak.
Nie powinnam się przywiązywać do żadnego gniazda i pary. Małe nie jadły. Oczywiście wiem, że jeszcze nie muszą bo czas, zapas itd. Ale cały czas piszczą, chyba, że Afrodyta zglanuje je do podłoża. A kiedy Gdynek przyleciał z jedzeniem i zaczął żreć na oczach Afrodyty, to spod niej zaczął jeden wypełzać, prostować się i otwierać dzioba. A to tak dawno było...
Ojej... Dobrze, że jak się drugi kluł pod Gdynkiem, to już się musiałam odłączyć. Ale ja mam jakieś wielkie zaufanie do Afrodyty. Do Gdynka zresztą też. Tylko temu gnojkowi nie ufam za grosz.