Gdynek chyba podpadł Afrodycie. Przyniósł teraz jakiś ogryziony kawałek ale Afrodyta nie wpuściła go do budki i sama karmi. No to postał przed budką, popatrzył, "ponarzekał" i poleciał.
Śniadanie trwa i trwa. Maluchy wypchane nad miarę ale jeszcze i jeszcze i to bez zachęcania przez Afrodytę. Wreszcie jeden zrobił zwrot w tył ale jeszcze zerka. 😉