Dla Gasseka wychowywanie trójki piskląt w pojedynkę jest zbyt trudne. Ryzykuje dużo, polując na nie. Sugeruję, żeby dwoje z młodych przenieść do innych gniazd i oddać pod opiekę innym sokołom.
A najgorsze jeszcze chyba przed nim. Jego łupy to nie to samo co przyniosłaby samica. A młode wciąż coraz więcej potrzebują. Przy tej drobnicy, którą jest w stanie upolować i sam też też musi jeść, to najgorsze jeszcze chyba przed nim :(
Uważam że trzeba monitorować to gniazdo. Ale jak do tej pory nic nie można zarzucić Gasskowi. Wręcz pochwalić trzeba. Mamy sporo samotnych Sokolic i dają radę same. Gassek też daje radę. Pisklaki są już duże nie musi ich ogrzewać tylko karmić. Jak dostaną jedzenie godzinę czy 2 z opóźnieniem nic się nie stanie. Dajmy mu się wykazać. Ale oczywiście pod czujnym okiem stowarzyszenia.
Kiepskie pomysly. A kto będzie tam wspinał się codziennie kilka razy. To nie pałac że można pod samo gniazdo bezproblemu podrzucić jedzenie. Kiedyś sam to robiłem gdy były adopciaki.
Regularne dostarczanie jedzenia Gassekowi jest zbyt kłopotliwe, a ponadto może zakłócić ich naturalne życie. Istnieje też ryzyko, że ktoś o złych zamiarach podrzuci w okolicy gniazda zatrute jedzenie... Uważam, że oddanie jednego pisklęcia Petrze, a jednego PKiN-owi byłoby dobrym rozwiązaniem.
A czy inna para zaakceptuje nowe. We wszystkich gniazdach komlet 2-4 maluchy. A może podrzucić jakieś jedzenie aby tata miał dzień wytchnienia. €wija się jak może. A to jeszcze potrwa zanim wylecą
Byłam wczoraj na szczycie Varso, przez tamtejsze lunety okularowe patrzyłam w stronę iglicy i naszej sokolej budki, myślałam, że bliżej będzie widać https://zapodaj.net/plik-dJ5fedzWTW