Przyleciał Gdynek na szaber do dzieci. Cała 3 stanęła na nogi i zabroniła wstępu. Wczoraj było to samo. Jutro minie 5 tygodni od wylucia, a one jeszcze nie dochodzą do progu 🤨.
Gdynek dostarczył coś wielkości szpaka. Afrodyta zabrała mu i weszła do budki. Młode musiały zapewne zaliczyć solidne śniadanie wcześniej bo nie rzuciły się na łup tylko czekały na karmienie przez matkę.
Piękna scena, Afrodyta weszła z łupem do budki, dwójca chwyciła żarcie i ciągnie, natomiast uparta Afrodyta jedzie pazurami po żwirze ciągnięta razem z ptakiem, ale nie puszcza 😂 w końcu wyrwała młodym i karmi 😀
Afrodyta serwuje obiad. Kilka minut temu był w budce Gdynek. Zerknął czy jest czysto tzn. brak resztek zdatnych do jedzenia. Zadołkował a trójeczka z drugiego końca budki pokrzyczała ale nie wygoniły go.
Gdynek dostarczył coś niedużego, Afrodyta przejęła i prawie weszła do budki ale któryś z chłopaków drapnął i do kącika. Potem drugi próbował dołączyć a teraz pojada Migawka.