O matko powiedzcie mi że były gorsze karmienia i maluchy dałe radę, bo tu nie mogę patrzeć jak te biedactwa podnoszą ciągle te dzióbki i prawie nic nie trafia🥲
Skoro nie chciały wyjść na słoneczko to weszła do budki (ich strata 😉). Nie krytykuje samiczki, nabijam się z jej nieporadności. Biedna musi się uczyć sama. Opanowała już miejsce karmienia, ładnie trafia do dzioba, teraz tylko mniejsze porcje i będzie super ☺
Przyleciał Gdynek z jedzeniem. Samiczka wstała, samiec podał jej kęs, ona przejęła i zaczęła karmić pisklaki. Idzie jej to opornie ale coraz lepiej, stara się. Tymczasem Gdynek ulotnił się z budki z jadłem... Samica wyszła z gniazda
Samica w końcu coś zjadła. Od czwartku wieczorem tylko siedziała w budce. Gdynek chyba przyniósł żarełko dla samicy. Mam nadzieję, że odpocznie sobie teraz a tatko posiedzi z maluchami.
Niewiele lepiej niż w wykonaniu samicy to wygląda 😄 Pół łapy bliżej i byłoby prościej. Mniejszy po przeleżeniu części karmienia parę ładnych wsadów dostał.
Brawo Gdynek! Zrozumiał, że trzeba przynieść papu. Przyleciał z opiórowanym ptakiem, usiadł na barierce i cierpliwie czekał. Nie dostał zaproszenia i odleciał.
Rodzinne spotkanie, Gdynek zobaczył dwa maluchy. Jeden mokrutki a drugi nie tylko suchy, ale zwarty i gotowy do jedzenia, wystarczyło, że usłyszał ciokanie ojca. Twarda sztuka malucha. Gdynek znów przybył z pustym pazurem.