Hej. Jestem nowy, trafiłem po tragicznej informacji o Czarcie... Nie dociera do mnie, że ludzie potrafią tępić sokoły, bo starają się po prostu przeżyć. Ale ja nie o tym... Jak rozróżnić płeć tych sokołów u nas? Bo oglądam i oglądam, w pewnym momencie przyleciał Gdynek, a odleciała samiczka. Musiałem odejść na godzinę, teraz patrzę i nie mam pojęcia, czy to wróciła samiczka, czy dalej jest to Gdynek... Z góry przepraszam za swoją niewiedzę, na pewno zacznę czytać. Szczególnie że gniazdo mają tuż obok pracy mojej żony, a nic o tym nie wiedziałem. Piękne ptaki!
Jedyne co mogę dodać to polecić forum. W dziele Łódź jest pełno fotek, szybko się opatrzysz, a dodatkowo poczytasz o naszej sokolej parze ...tfu...rodzinie.
A czemu samiczka nie ma imienia? Bo czytałem trochę forum i, zdaje się, że od dawna nie zostało nadane... Chyba że przegapiłem, z jakiego powodu nie ma...
Nie dano jej imienia przy obrączkowaniu. Jak się pojawiła w Łodzi to też nie było konkursu na imię (Imiona w Stowarzyszeniu są oficjalne). Więc czekamy niecierpliwie na chrzest i wymyślamy chwilowe imiona w zależności od nastroju,
Super, dzięki. To że samiczka jest większa, już wiedziałem. Prościej by było, gdyby Państwo stanęli obok siebie ;) Obecnie odróżniam po opaskach na kopytkach ;)
Ja dodam, że Gdynek ma dużo jaśniejszy żabot i ogólnie większy kontrast to daje na tle ciemnej reszty. Dziewczyna jest bardziej wpadająca w brąz, zwłaszcza na głowie to widać. I ma wianuszek z jasnych piór na głowie.
Samiczka jest większa od samca, ALE zawsze konkretną parę rozpoznaje się po jakichś elementach ubarwienia - tak jest łatwiej. W tym przypadku ja rozpoznaję samiczkę po głowie, ona ma delikatnie brązowe 'plamki' piórek na głowie, przy czym Gdynek ma jednolicie ciemny kolor na główce ;)
Teraz, 18.13, w budce samiczka. Akurat ona jest łatwa do odróżnienia, ma sporo brązowych piórek na głowie . Samica zawsze jest większa i ma więcej kropek na żabocie.
Oba pisklaczki pięknie jedzą. Siódemka bardzo szybko się nauczyła, jak każda młoda samica. Nie rozumiem tego biadolenia jak pierwsze czy drugie karmienie się nie uda, to zupełnie normalne. Najedzone po kokardę.
O matko powiedzcie mi że były gorsze karmienia i maluchy dałe radę, bo tu nie mogę patrzeć jak te biedactwa podnoszą ciągle te dzióbki i prawie nic nie trafia🥲
Skoro nie chciały wyjść na słoneczko to weszła do budki (ich strata 😉). Nie krytykuje samiczki, nabijam się z jej nieporadności. Biedna musi się uczyć sama. Opanowała już miejsce karmienia, ładnie trafia do dzioba, teraz tylko mniejsze porcje i będzie super ☺
Przyleciał Gdynek z jedzeniem. Samiczka wstała, samiec podał jej kęs, ona przejęła i zaczęła karmić pisklaki. Idzie jej to opornie ale coraz lepiej, stara się. Tymczasem Gdynek ulotnił się z budki z jadłem... Samica wyszła z gniazda
Samica w końcu coś zjadła. Od czwartku wieczorem tylko siedziała w budce. Gdynek chyba przyniósł żarełko dla samicy. Mam nadzieję, że odpocznie sobie teraz a tatko posiedzi z maluchami.