Czekałam na dzisiejszą zmianę, aż tu nagle wywiało oboje. Gdynek wrócił a Afrodytę wywiało. Jak wróciła to regulowała oddech, ale za oknem nic nie widziałam. Jeśli coś ganiała to się mijałyśmy. Ale nad tym terenem sporo dużego ptactwa lata. W niedzielę krążyły cztery myszołowy, nie nad samym kominem, ale całkiem blisko. Dwa tygodnie temu latała uwaga uwaga KANIA w parze z myszołowem. W życiu nie widziałam kani na żywo a tu taki widok nad blokami.
Dawno nie było żadnej relacji od sąsiadów z EC4. Mam nadzieję, że to dlatego, że jest tam strasznie nudno, jajka grzane, regularne zmiany, 0 intruzów itp.🙂.
Ale to Ty byłaś orędowniczką wyłączania łódzkiego podglądu, żebyśmy się ruszali częściej pod komin. I dziwnym trafem, po kilku relacjach spod komina podgląd wrócił😅. Przypadek?😉
Obrazu z kamer brak. Za oknem (właśnie) widziałam jak wielkie straszydło (niezidentyfikowany ptak szponiasty) szybowało nad rewirem naszych gwiazd. Poleciało na południe i pięknie zapikowało. To nie był myszołów. Pewnie coś przelotem z zimowisk. Tymczasem na sąsiednim kominie, na barierce, stoi strażnik i monitoruje sytuację.
A ja właśnie przyjeżdżałam obok i dwa ptaki koło kominów latały. Ale z odległości ciężko powiedzieć, czy to jakaś para przykładowo krukowatych, czy jedno z naszych kogoś przeganiało.