Ponieważ wczorajszy posiłek składał się z turkawek, składniki były za duże, a Zdanka gotowała przy stole, zamiast gotować w kuchni i przynosić to na stół.😀
Jeśli tam już zaczęło się klucie to nic z tego może nie być. Jest za miękko w tym gnieździe i jajko coraz niżej i może się nie wykluć, a bardziej zadusić. Zobaczymy co natura zrobi.
Ja w tym jajku pipa widziałam tuż przed kluciem trzeciego, ale czy naprawdę tam był🤔? Chociaż pierwsza wypatrzyła go moja rodzicielka, która potrafi dostrzec każdą niedoskonałość😅. Ale teraz już nie wiem. Nie zdążyłam wtedy screena zrobić.
5.38 zakończone karmienie.4? pisklęta. Edit patrzę na zdjęcia i nie wiem, pisklaki zatopione w zrębkach i trudno ocenić ile ich jest. Zdenka w nocy mocno rolowała, jakby się coś kłuło, ale skorupki nie widziałam. Okaże się przy kolejnym karmieniu.
Zdenka starała się być sprawiedliwa, acz jeden maluch utknął pod drugim w jednym dołku i walczył, żeby się wydostać, więc ten prawie nie zjadł tym razem. Co do czwartego, zważywszy, że wczoraj widziałam na tym jajku spore pęknięcie, to obawiam się, że zatonął w zrębkach. Bo znów ani jajka nie widać, ani malucha.
Bardzo ładnie, do oporu, nakarmiła 3 puchatki. Natomiast ani jajka, ani 4 malucha nie udało mi się znowu przyuważyć. Zatonęło gdzieś w zrębkach, miejmy nadzieję, że nie na zawsze.