oj tak...a czy były może za granicą podobne przypadki z rezydentami jak tutaj? Tj ojciec, który w ogóle się nie interesuje biologicznym pisklakiem i matka sama ogarniająca? Szukam i chcę sprawdzić, jak tamte sobie poradziły i czy dożyły nauki lotu.....zastanawia mnie też, czy Skierek mógłby strącać młodego podczas nauki lotu.....tyle pytań....
No niezupełnie tak było. Junior pomagał nawet niemało. A udało się tam prawdopodobnie dlatego, że klucia w tych dwóch gniazdach były w sporych różnicach czasu. Kiedy zaczęły się klucia w jednym gnieździe to Nela mogła już polować i spokojnie zostawiać swoje maluchy, które nie wymagały już ogrzewania, przynajmniej w dzień. A Junior wtedy bardziej zaangażował się w Wołominie.
W ogólnym wspomnieniu większości FF bardzo mało pomagał w obu gniazdach ...Oliwia też napisała wyżej ,że Nela wychowała sama 4 pisklęta...tak to ludzie zapamiętali pamiętam tamte wtedy komentarze na Juniora ..nie było tak słodko jak piszesz ..pomoc z doskoku , wszyscy współczuli Neli i Zośce....🙁
Ja go nie chwaliłam, opisałam jak nawet jest udokumentowane chyba. Często używam skrótu myślowego, a on jest często niezrozumiały. Właściwie to chciałam powiedzieć, że te lęgi udały się tylko dlatego, że były w klucia w różnych okresach czasu. A to pozwoliło samicom polować kiedy on jednak ogrzewał w tych pierwszych dniach po wykluciu i samice nie miały tego dylematu jak Astra teraz. A i zdarzała się wtedy coś przynieść do gniazda. Raczej mało optymistycznie widziałabym zakończenie tego sezonu w tych gniazdach gdyby zniesienia odbyły się w jednym czasie