Po tej kolacji była dokładka o 19:17 i kolejna dokładka 19:48. Afrodyta na poręczy siedziała to pewnie Gdynek przynosił bo coś mi mignęło. Ostatnia dostawa to chyba jerzyk . A tak mało jerzyków widzę w tym roku na niebie.
Do 15 widziałam 3 dostawy Gdynka. Afrodyta spędziła prawie cały czas na balustradzie, czasami tylko kawałek jej było widać. Może dlatego, że pilnowała bo akurat jak weszłam 1x do Łodzi to skrzeczała a la intruz. Więc ona pilnowała a Gdynek z jedzeniem się uwijał. 1x przejęła od niego , 2x została na balustradzie , on karmił
.z przyjemnością obejrzałam tę kolację, wyrobila się AFRODYTA 🤗..przy okazji powspominałam jej początki.....no cóż, napiszę trochę dyplomatycznie : pierwsze śliwki robaczywki ..😜 tak to wyglądało..
Fantazję..... Tylko wychodziłam z podglądu przy karmieniu , a później pisałam zapytania czy młode przeżyły kamienie. Tak samo u Tercji 🙂 O zeszłym roku piszę
Mam przekonanie graniczące z pewnością, że gdybyśmy zebrali powiedzmy niecałą pięćsetkę najbardziej aktywnych użytkowników naszego serwisu w jednej auli, to dyskusja nad imionami i zasadami ich nadawania byłaby równie gorąca co w pewnym dużym gmachu w Warszawie... 😆
Przemysłu włókienniczego już dawno nie ma w Łodzi. Ale "włókniarz" nadal jest określeniem szlachetnym, nobilitującym i bardzo łódzkim. Włókniarz to był ktoś. Fabrykant też, chociaż trochę w innym sensie 🤣 Dla łódzkich sokołów to piękne imiona!
Imiona związane z danym miastem/regionem są super bo edukują. W tym wypadku może sam bym ich nie wymyślił (ja bym dał np.Aksamit albo Reymont ) ale bez tego przemysłu nie byłoby tego miasta ani kominów z podglądami. Większość fajnych miejsc w Łodzi ma charakter industrialny. W przyszłości mają jeszcze przemysł filmowy do upamiętnienia.
warto zapamiętać na przyszły rok :) Ja mam już propozycje: Reżyser, Klaps, Kadr, Filmik, Gaża. Szczerze mówiąc jako łodzianka to marzy mi się, żeby kiedyś, jakiś sokół dostał imię Menel. Tylko nie wiem, czy reszta Polski doceni łódzkie poczucie humoru 😁
Jest przed szóstą a już po śniadaniu. Młodzież układa się do spania a Afrodyta odleciała pewnie po dokładkę albo śniadanie dla siebie. Nie, nie odleciała i wróciła. Znalazła jakieś skrzydło i sobie skubie. Została z młodymi.