Tak żeby oderwać się trochę od zamartwiania się o Afrodytę, podzielę się z Wami moją dzisiejszą przyrodniczą przygodą spod EC4 (niestety nie za wesołą i nie sokolą). Pojechałam tam znów dzisiaj, żeby zobaczyć jak tam sokole sprawy, ale zanim zdążyłam przyłożyć lornetkę do oczu zobaczyłam na parkingu kota biegnącego za uciekającym na piechotę ptakiem. Wbiegli pod zaparkowany dostawczy samochód i z daleka widziałam, że tak siedzieli obok siebie, więc z ptakiem coś ewidentnie nie tak. Podeszłam bliżej, kot uciekł, a ja położyłam się, wsadziłam rękę pod podwozie tam, gdzie wydawało mi się, że ptak siedział i wyciągnęłam... wodnika. Panowie ochroniarze z elektrowni skombinowali mi pudełko i zawiozłam wodnika do ośrodka. Więc warto patrzeć nie tylko w górę w czasie sokolenia i nie zawsze w sokoleniu sokoły najważniejsze, ale dzięki nim przypadkowo można pomóc komuś innemu
🙂. Trzymając kciuki za wielki powrót Afrodyty, trzymajcie też za tego biedaka, bo wodniki podobno są trudne w rehabilitacji.
https://zapodaj.net/plik-mKYBFnwko0