Wpadł Gdynek, za nim Afrodyta. Weszła na chwilę do budki i sobie znów spacer po galerii urządziła, aż zniknęła za zakrętem. Co to za nowe zwyczaje, te spacerki?
Znając ją pomami nas, pomami, potem gdzieś sobie polata, wda się w jakąś awanturkę po drodze, po czym wpadnie do budki na chwilkę i pyknie jajeczko mimochodem😉.
Pierwszy raz w budce widziałam ją we wtorek nad ranem. Stała nerwowo i się skubała po plecach. Niby dziś powinna coś wycisnąć, ale jeśli wtedy były to tylko przymiarki?