W Tczewie było karmienie. Tym razem maludek nie miał szczęścia. Jak już się dopchał do przodu to Lusesita zmieniła pozycję karmienia. Potem wylądował z tyłu pomiędzy jej nogami. Kolejna zmiana miejsca karmienia i mały dostał parę kęsów. Niestety sam zrezygnował w poszukiwaniu ciepła u rodzeństwa, mimo że matka jeszcze jakiś czas karmiła chętnych.
Wyżerkę miały, wola ogromne u starszych, maluch niestety schowany między rodzeństwem, więc nie widać, ale on jest kombinator, z głodu nie umrze, jak coś wcześniej od Admirała dostał, to da sobie rady 😀
Skupiłam się ma maluszku stąd pomyłka. Teraz trochę pojadł, ale też szybko się wycofał i wtulił w rodzeństwo szukając ciepła. Kulka całkiem spora jak na niego https://zapodaj.net/images/0e37f94b46df5.jpg
Najmniejszy dłuższy czas był z tyłu. Nie tracił sił na przepychanki, odczekał jak starsze pierwszy głód zaspokoją i dopiero wtedy poczłapał do przodu. Pojadł do syta i odwrócił się kuprem do matki. Potem jeszcze kusiła go kęsami ale nie był zainteresowany. Wszystkie nakarmione , reszta posiłku wyniesiona.
Dość długo było uprzywilejowane karmienie najmłodszego - ma fantastyczne miejsce i mnóstwo żarcia. Objadł się po sam korek i ziewa, reszta rodzeństwa wciąga jelita 😉