Była druga próba karmienia, rezultatów chyba nie muszę przedstawiać. Nie dość, że maluch jest jeszcze mokry to Zoe próbowała karmić przyniesionym przez Czecha kawałkiem w całości.
Na EC3 jedno biega po zapleczu. Przed 8, będę chciała przejrzeć kominy, jakby ktoś chciał się przyłączyć, to planuje zacząć od okolicy torów na Pojezierskiej.
Zoe miesza jajami, dziobem przestawia. Co najmniej jedno młode wydziera się z jajka. Tak sobie myślę, może ona produkuje mocno uwapnione i twarde skorupki? Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale chyba rok temu była taka sytuacja u Zoe i Varso, że jednemu klującemu się młodemu nie udało się wyjść ze skorupki.
Posiłek dostarczony na daszek ale nikt się nie zjawił więc zlot na kratę i jeden młody chyba Ekologus karmiony na zapleczu bo Laborantus by na daszek się wybrał .
Przy karmieniu był tylko Ekologus. Mam nadzieję, że Migawka zabawiała na drugiej stronie komina i nie poleciała w tym entuzjaźmie, który udzielił się blondasom. Najprawdopodobniej to co widziałam w lornetce, to był lot Laborantusa. Dużo machania skrzydłami, cięzki lot, ale dał radę podlecieć w górę. Za nim ruszył dorosły i chyba go eskortował. Dziwnie to wyglądało, nie widziałam takiego zachowania do tej pory.